poniedziałek, 10 lutego 2014

1

Ramieniem pchełam drzwi wejściowe do szkoły, oczywiście zsunął mi się plecak rozsypując moje rysynki wokół. Świetnie, po prostu świetny początek pierwszego dnia w nowej szkole. Obok mnie przeszła wysoka blondynka, która zjechała po mnie swoim przenikliwym wzrokiem, by za chwilę wybuchnąć gromkim śmiechem. Wianuszek otaczających ją dziewczyn zawtórnował jej. Czyżby królowa i jej poddane? 
Frajerka -szepneła złośliwie do swoich koleżanek, na tyle głośno bym spokojnie mogła usłyszeć jak i kilka osób na korytarzu. 
Królewienka pieprzona -mruknełam do siebie, zbierając moje prace do plecaka.
Wstałam i podeszłam do wysokiej brunetki w stroju cheerleaderki. Zapytałam jak dojść do sekretariatu, po czym udałam się w tamtym kierunku. "Miła" pani sekretarka dała mi plan lekcji z wielkim bólem, bo przerwałam jej pogaduszki przez telefon z koleżanką o nowych zabiegach fitness. 


*Harry*
- Harry! Zaraz się spóźnisz! -krzyknął z dołu Paul. Traktowałem go jak drugiego ojca, podczas gdy mój tata zarabia pieniądze w innym kraju. Brakuje mi rodziców. Paul jest super, pozwala mi na dużo, nie mam ograniczeń, a ostatnio ciągle chodzi uśmiechnięty. 
- Przecież już wychodzę -mówię, kiedy staję koło niego -Co ty taki nerwowy? 
- Moja znajoma się tu przeprowadziła. Idziemy dziś do niej na kolację. Chcę dobrze wypaść przed jej córką, wiesz ma etap buntowania się przeciw Emily -mówi lekko się uśmiechając
- Więc ma na imię Emily -wnioskuję próbując wyciągnąć więcej informacji -a córka? Skąd są? 
- Isabella, z Miami. -odpowiada -chodzicie do tej samej szkoły, mam nadzieję, że się nią dziś zaopiekujesz. Pokażesz szkołe, poznasz z kilkoma osobami, no wiesz.
- Nie wiem jak wygląda, Paul. - wzdycham
- No już, nie wzdychaj tak. Z pewnością zwrócisz na nią uwagę. -uśmiecha się znacząco
- No co? Może jeszcze zaprosze ją na randkę? "Cześć Isabell, nie znasz mnie, ale umówmy się na randkę. Kino i jakaś kolacja, hm? Wpadnę po ciebie o 8" -mówię sarkastycznie na co Paul wywraca oczami. 
- Dobra, zrozumiałem. Nie będę się bawił w swatki -powiedział zrezygnowany. -Ale i tak wracasz z nią do ich domu, po szkole -dadał tonem nieznoszącym sprzeciwu -A teraz chodź, podrzucę Cię w drodze do pracy. 

*Isabella*

Weszłam do sali lekko zdyszana, gdyż bieganie po tej wielkiej szkole w poszukiwaniu sali w ostatnim momencie nie był dobrym pomysłem. 
-Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie -powiedziałam do nauczyciela, kierując się w jego strone.
- Ty jesteś tą nową? -Tak, to ja jestem tą nową, znowu. 
Tak -powiedziałam i uśmiechnełam się miło.
- Zajmij wolne miejsce obok Anderson -powiedział -I nie spóźniaj się więcej na moje lekcje. Następnym razem wyciągne konsekwencje. 
- Dobrze, proszę pana -powiedziałam i podeszłam do jedynego wolnego miejsca w klasie. 
- Hej, jestem Izzy -powiedziałam przyjaźnie do Anderson i wyciągnełam w jej kierunku dłoń -a ty? 
- Anderson -odpowiedziała 
- To twoje imię? -zapytałam zaskoczona 
- Nie - powiedziała rozbawiona moim pytaniem - nazwisko, ale wszyscy mówią do mnie po nazwisku. 
- To jak masz na imię? 
- Georgina, Georgina Anderson -powiedziała i uśmiechneła się -skąd jesteś? Nie wyglądasz na te rejony
- Jestem z Miami -odpowiedziałam
- Cisza! -warknął nauczyciel w naszą stronę, poprawiając swoje okulary. - Wiedziałem, że o czymś zapomniałem. Kochani, to jest wasza nowa koleżanka Isabella Soul. Ja jestem wychowawcą tej klasy, nazywam się Richard White. Chcesz nam coś o sobie powiedzieć? -dobrze, że jestem już obeznana w taką mowę o sobie. 
- Hm, możecie mówić mi Izzy, lubię rysować, tańczyć i pochodzę z Miami. -krótko, zwięźle i na temat.
- Dobrze, Izzy. Ma ktoś jakieś pytanie? -zapytał pan White klasy
- Ja mam -podniosła rękę blondynka z ostatniej ławki -Jesteś naturalną blondynką? 
- Tak - odpowiedziałam
- A masz chłopaka? -rzucił jakiś chłopak z przodu
- Nie, nie szukam chłopaka -zadzwonił dzwonek, a ja uśmiechnęłam się do chłopaka zanim wyszłam z klasy. 

- Izzy! Izzy, czekaj! -odwróciłam się w stronę głosu. Ujrzałam biegnącą w moją stronę Anderson 
- Hej, co tam? -zapytałam kiedy staneła koło mnie 
- Lubisz tańczyć, prawda? Mam dla Ciebie propozycję niedoodrzucenia. -powiedziała i pociągneła mnie za rękę w nieznanym mi kierunku.

Pod wpływem ciągnięcia Anderson obijałam się o innych uczniów. Ktoś mnie szturchnął, Anderson puściła moją rękę, a ja wylądowałam na tyłku przed grupką przystojnych chłopców. Momentalnie zrobiłam się czerwona na twarzy ze wstydu. Jeden z nich, wysoki brunet z loczkami, odepchął się od ściany i podszedł do mnie. Wyciągnął rękę w moim kierunku, przyjęłam ją, a on podciągnął mnie do góry jakbym była piórkiem. 
- Nic ci nie jest? -zapytał - Jestem Harry. A ty, piękna? 








2 komentarze:

  1. Zapowiada się super. Czekam na następny ☻
    http://smilewillbefine.blogspot.com/#_=_

    OdpowiedzUsuń
  2. super, kiedy następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń