- To może obejrzymy te filmy? -zapytała w końcu Anderson. Spojrzała na mnie, a potem przeniosła swój wzrok na Harrego - To jakie masz filmy?
- "Kronika Opętania", "Kolekcjoner", "Mama", "Obecność" idealnie na całą noc. - powiedział, a ja jęknęłam w myślach. Nienawidzę horrorów. Wiem, że większość, jak nie wszystkie, są oparte na czystej fikcji i bogatej wyobraźni reżyserów, ale mimo to mój lęk nie staje się przez to mniejszy. Pierwsze pytanie, które pojawia się, gdy wspominam, że nie lubię tego gatunku filmów to 'Czemu ich nie lubisz?'. Czemu? Zasadniczo bardzo proste pytanie dla tych, którzy mnie dobrze znają. Zagadka, dla tych, którzy nic o mnie nie wiedzą.
Odpowiedź jest prosta, a mianowicie chodzi o dzieciństwo. O moje dzieciństwo. Dzieciństwo, które wciąż ciągnie się i przeplata z teraźniejszością.
Nie lubię i nie polubię horrorów.
Nie chcę ich oglądać, nie dam rady.
Lecz z drugiej strony nie chcę wyjść na słabeusza. Nie chcę nim być. Nie chcę stracić w ich oczach, bojąc się głupiego i bez morałowego filmu.
Nie, chwila. Horrory mają morał. Na przykład, gdy jesteś zagubiony w lesie z przyjaciółmi i widzisz jeden, jedyny dom w środku lasu. Rozglądasz się na boki, lecz nie widać nic prócz drzew i domu. Dom, który jest porośnięty mchem, w stanie rozkładu, bez okna. Drzwi, które skrzypią, bo nie miały naoliwionych nawiasów przez 10lat. Dachówka, która kilka lat temu świetnie się sprawowała, a teraz leży na ziemi pod drobnymi gałęziami. Dom, który na pewno jest opuszczony, nawiedzony czy przeklęty. Tobie i twoim przyjaciołom to nie przeszkadza. Myślisz sobie 'wejdę i zapytam o drogę, mili państwo mieszkający w tym domu na pewno nam pomogą'. A potem bam!
Okazuję się, że nikogo nie ma w domu, a leśne króliki urządziły masową rzeź innych zwierząt.
Jaki jest z tego morał? A no taki, że nie wchodzi się do pojedyńczych domów w lesie.
Moje myśli za bardzo dały się ponieść, fakt.
Harry właśnie wkłada płytę pierwszego filmu do odtwarzacza, a wielki ekran w salonie rozświetla się.
Chłopak nacisnął play, a następnie usiadł między mną, a Anderson na sofie.
Świetnie, najlepszą noc czas zacząć. Czujecie ten sarkazm?
*Harry*
"Kronika Opętania" trwa w najlepsze, a dziewczyny po moich bokach kulą się ze strachu. Oczywiste jest, że bawi mnie to niesamowicie. Nie rozumiem czego one się tak boją, przecież jest to tylko i wyłącznie film oparty na wyobraźni jakiegoś starego zboczeńca.
Rzucam okiem na Anderson, która przykrywa twarz swoimi rękoma, opatulona po szyję grubym kocem. Na litość boską, przecież nikt ją za nogę nie wyciągnie z salonu. Wyczuwa, że na nią patrzę i rzuca na mnie spojrzenie. Posyłam jej uspokojący uśmiech.
Patrzę teraz na dziewczynę po mojej drugiej stronie. Izzy jest praktycznie przyklejona twarzą do poduszki, która leży na jej kolanach, a jej stopy są oparte na sofie. Nachylam się w stronę jej ucha.
- Wszystko w porządku? - pytam i czuję jak zadrżała.
- T..tak -wyjąkała.
- Boisz się? - zapytałem z mała nadzieją, że będę mógł potrzymać ją w ramionach.
Co ja pomyślałem? Chyba jest ze mną gorzej niż myślałem. Jezu, Styles! Ogarnij się! Masz umowę!
- Tylko trochę -odpowiedziała, choć i tak wiedziałem swoje. Była przerażona.
- Chodź tu -przyciągnąłem ją w swoje ramiona.
*Isabella*
Przeciągnęłam się leżąc nadal na łóżku. Poczułam kucie w karku. Chwila, co jest? Ostatnie co pamiętam to oglądanie horrorów z Harrym i Andy. Podniosłam się do pozycji siedzącej, a następnie pokręciłam głową próbując uwolnić się od bólu w karku. Wypuściłam powietrze z ust, wzięłam głęboki wdech i znów go wypuściłam. Zmusiłam się do wstania.
Zerknęłam w dół swojego ciał,a dostrzegając wczorajsze ubrania na sobie.
Wciąż zaspana, podrapałam się po łydce i opuściłam pokój w poszukiwaniu moich znajomych. Znajomych? Czy raczej przyjaciół? Niby zachowujemy się jak przyjaciele, ale znamy się za krótko by nimi być. Lecz z drugiej strony nie traktuje ich jak zwykłych znajomych, z którymi rozejdę się na ponad 2 miesiące. Nawet nie zdawałam sobie sprawy ile oni o mnie wiedzą.
Nikt, nigdy nie wiedział o malowaniu.
Nikt, nigdy nie wiedział o tańcu.
Nikt, nigdy nie wiedział o siatkówce, upodobaniach czy tego, że kulę się na horrorach.
A przede wszystkim nigdy, przenigdy nikt nie wiedział o moim tacie.
Oczywiście nie uwzględniam mojej mamy, która musi zawsze wszystko wiedzieć.
______________________
Jest to tylko mniejsza połowa rozdziału.
Reszta pojawi się wkrótce.
Wybaczcie:)
poniedziałek, 12 maja 2014
sobota, 3 maja 2014
20
- Nie ma tak! -powiedziała rozbawiona Anderson udając urażenie, oczywiście jej to nie wyszło i parsknęła śmiechem - Ja musiałam udawać sex telefon!
Oboje z Harry zaczęliśmy się głośno śmiać. Myślę, że teraz każdy z nas wspominał zadanie Anderson. Zadzwoniła do pizzerii podając się za napaloną laskę, która jest w stanie uprawiać sex przez telefon. Wyszło świetnie, bo odebrała jakaś starsza pani, która pewnie dorabia sobie do emerytury. Kiedy dziewczyna skończyła robić reklamę swojej cipki to starsza pani zaczęła ją obrażać. Razem z Harrym leżeliśmy na podłodze turlając się ze śmiechu, Anderson ledwo się powstrzymywała. Nadal słuchała ostrej reprymendy od staruszki. Niezbyt grzecznie powiedziała 'aha' i się rozłączyła.
- I wyszło Ci to świetnie -powiedziałam -ale myślę, że robienie drugi raz tego samego zadania nie ma sensu.
- Ona ma rację -poparł mnie Harry - bądź kreatywna, chociaż trochę Georg.
Anderson udała, że się zamyśla, ale w jej oczach widziałam złośliwe iskierki. Przeniosła swój wzrok na mojego IPhone'a leżącego na ziemi przy Harrym. Jej wzrok powędrował na Harrego, a zaraz przeniosła go na mnie. O, nie.
- Pocałujesz Harrego - powiedziała bardzo dumna ze swojego pomysłu - zrobię wam zdjęcie, a ty -wskazała na mnie palcem -wyślesz je Kate Nage.
- Chwila, chwila, po co od razu wysyłać? -zapytał Harry łamliwym głosem. Ukrywał coś?
- Żeby jej dopiec, chociaż by dlatego? - odparła Anderson, ta dziewczyna jest niekiedy straszną suką.
- Ktoś tu wypił dużo sukowatości na kolację -powiedział Harry, wyciągając swoje zgrabne nogi przed siebie.
- Nie ma takiego słowa -powiedziałam równo z Anderson
- Czego się boisz, co Harry? - ciągnęła Anderson - Pocałunku Izzy, czy reakcji Kate?
- Nie obchodzi mnie Kate - powiedział uparcie i spojrzał mi w oczy - Wierzysz mi, prawda?
- Ee, nie wiem -powiedziałam cicho.
- To się dowiedz - odparł Harry niemiłym głosem
Co się dzieję? W jednej chwili jest radosny jak szczeniaczek, a za chwile pojawia się nad jego głową ciemna i deszczowa chmura, wróżąca zły humor. Dosłownie jak w kreskówkach, które fascynowały mnie kilka lat temu. Moje usta uformowały się w cienką, prostą linię i nie odezwałam się do Harrego przez kilka minut. Chłopak zauważył moje zmieszanie i przysunął się do mnie. Brak reakcji z mojej strony mógł go upewnić, że nie mam ochoty się z nim bawić w kotka i myszkę.
- Dobra, to wykonasz to zadanie? -powiedziała Anderson, a cisza jej odpowiedziała -Styles! Do cholery!
- Co? -mruknął
- Pocałujesz w końcu Izzy? -zapytała zirytowana naszym zachowaniem. Chłopak westchnął i odwrócił moją twarz w swoją stronę. Przybliżył się jeszcze bliżej, a wkładając mi rękę pod kolano posłał mi bezczelny uśmiech. Przesunął mnie bezceremonialnie do siebie tak, że moje nogi mógłby by swobodnie opleć jego talię. Ręka spod kolana przeniosła się na mój policzek, a on drugą rękę masował mnie po łydce.
- Hej księżniczko - powiedział czule jakby nie było wsześniejszego wybuchu irytacji. - dasz mi się pocałować?
Nie mogłam ufać mojemu głosowi, który pewnie załamał by się, co jest normalne kiedy jest się rozstrojonym emocjonalnie. Delikatnie, prawie niezauważalnie skinęłam głową dając Harremu pole do popisu.
*Harry*
Uśmiechnąłem się pod nosem, a następnie przywarłem ustami do warg Isabelli. Dziewczyna po chwili wahania oddała mi pocałunek. Jeśli mam być szczery, nie liczyłem na to. Myślałem, że to ja będę poruszać ustami, a jej będą ułożone w prostą linię. Mruknąłem zadowolony w jej usta, kiedy jej ręce powędrowały na mój kark delikatnie przyciągając mnie bliżej siebie.
Usłyszałem rozbawione chrząknięcie Anderson. Jezu, Georg, zawsze psujesz mi zabawę, marudziłem w myślach nadal całując Izzy.
Oderwałem się od jej lekko nabrzmiałych ust i pocałowałem ją w policzek.
- Nadal jesteś mi winna pocałunek za pizze i filmy -szepnąłem jej do ucha.
Zadrżała.
I to nie dlatego, że była ubrana w cienką koszulkę i legginsy, które niesamowicie pokazywały jej zgrabne pośladki.
- Dobra, dobra, już możecie przestać - powiedziała Anderson - To kto teraz kręci?
- Ja -odezwałem się wciąż z Izzy, która oplatała nogami mój pas. Zmieszała się i chciała się wycofać. Ja jednak odwróciłem ją i oparłem jej plecy o swoją klatkę piersiową. Objąłem ja jedną ręką w pasie, a druga wyciągnąłem by zakręcić butelką.
Padło na Anderson. Dziewczyna praktycznie przyklejona do mnie cicho wypuściła powietrze, pewnie ciesząc się, że nie padło na nią.
- Pytanie - powiedziała od razu Anderson. Cholera. Pytanie dla Georg, znam ją na wylot i nie ma rzeczy, której bym nie wiedział. Dlatego też to wykorzystałem.
- Hm, no okej. - zacząłem niepewnie, starając się w głowie wymyślić jakieś pytanie. - Nadal chcesz być modelką?
- Co? - wymsknęło się Izzy - Chcesz być modelką?
Anderson zaśmiała się zmieszana, gdyż to było jej marzenie z dzieciństwa.
- Nie, już mi przeszło. -powiedziała - To raczej dla anorektyczk i bulimiczek
Dziewczyna przede mną napięła się. Strzeliła kostkami palców, a potem włożyła ręce pod uda.
- Jak ja? -Izzy zapytała się Anderson
- Co? - zapytałem z Anderson w jednym momencie, dziewczyna pociągnęła dalej -Jesteś anorektyczką?
Zerknąłem na dziewczynę przede mną, ale nie mogłem powiedzieć, że jest anorektyczką. Anorektyczki, czy te drugie co rzygają są przecież okropnie chude. Tak chude, że boli patrzenie na nie. A Izzy wyglądała pięknie. No, tzn. normalnie.
- O Mój Boże - Izzy się zaśmiała - Nie jestem, spokojnie. Chodziło mi o to, że powiedziałaś, iż jest to dla anorektyczek i bulimiczek. Nie wszystkie modelki nimi są - wyjaśniła.
Niewiele rozumiejąc siedziałem cicho mając nadzieję, że Anderson pociągnie dalej temat, bym nie wyszedł na głupka.
- Więc - zaczęła Andy - byłaś modelką?
- Trochę się tym bawiłam -odpowiedziała
- I jak było? - Anderson zaczęła się podniecać. Boże, było zapytać o jakieś gówno.
- Całkiem fajnie - wzruszyła ramionami - Jak chcesz mogę podać kilka twoich zdjęć do mamy, a ona ci coś załatwi.
- Miałaś nagą sesję? - zapytałem i lekko ścisnąłem jej udo
- No, każda moja sesja była naga -odpowiedziała sarkastycznie, a Andy parsknęła śmiechem.
- Tylko zapytałem no -odparłem udając urażony głos. Założyłem też ręce na siebie.
- Daj mu szybkiego buziaka, bo chcę kręcić -Andy puściła mi oczko.
Jestem pewny, że dziewczyna przede mną przewróciła oczyma, ale mimo to odwróciła głowę i wyciągając szyję, dosięgła swoimi ustami moje. Nie pogłębiłem pocałunku, czekałem na jej dalsze ruchy.
Dziewczyna westchnęła w moje usta i przekręciła się cała w moją stronę. Owinęła swoje dłonie wokół mojej szyi przyciągając bliżej siebie ciągle niesamowicie całując. Byłam bardzo ciekawy gdzie nauczyła się tak całować.
Kiedy dziewczyna zamierzała się odsunąć zatrzymałem ją i zacząłem całować. Moje ręce znalazły się nad jej tyłkiem. W tym momencie oboje byliśmy pochłonięci w pocałunku.
Przejechałem językiem po dolnej wardze dziewczyny prosząc o dostęp. Byłem nieco zdziwiony, gdy go dostałem. Nie chcąc jej odstraszyć powoli włożyłem swój język do jej usta. Dziewczyna coraz bardziej mnie zaskakiwała. Jej umiejętny język toczył teraz walkę z moim. Skąd ta dziewczyna umie się tak dobrze całować?
- Dobra, przestańcie wysysać sobie twarze - powiedziała Andy, wkurzając mnie.
Izzy powoli zaczęła się ode mnie odsuwać. Po krótkim, bardzo krótkim namyśleniu przysunęła twarz do mojego ucha.
- Chyba właśnie spłaciłam swój dług -szepnęła uwodzicielsko, a ja poczułem, że mój kolega w spodniach jest już zupełnie twardy.
Odwróciła się i usiadła koło Anderson zostawiając mnie w osłupieniu.
- Ee -odchrząknąłem - Andy to kręć.
Dziewczyna zakręciła butelką po Cappym, który w tym domu jest nadmiernie pity.
Korek od butelki wskazywał na siedzącą po turecku Izzy.
- Zadanie -powiedziała pewnym siebie głosem, a następnie przeczesała włosy ręką.
Anderson pisnęła dziewczęco, czasem zapominam, że jest dziewczyną i traktuję ją jak kumpla.
- Totalnie chcę zobaczyć swoje zdjęcia z sesji! -powiedziała podekscytowana.
Izzy wstała na nogi i podeszła do regału z książkami. Wyjęła mały, czarny album i podeszła z nim do nas.
- Ostrzegam, jeśli będziecie się śmiać, obudzę was bardzo wcześnie i w bardzo nieprzyjemny sposób. -zwróciła się do nas oboje.
Anderson pociągnęła dziewczynę za rękę by usiadła. Przesunąłem się do nich, by mieć lepszą widoczność. Co ja gadam, po prostu chciałem być bliżej Izzy. Oplotłem ją ręką w tali, a ona otworzyła album.
- Mnie się podoba to -wskazałem na zdjęcie, gdzie Izzy pozuje w kostiumie. Ma świetne ciało, wiedziałem to od dawna, ale miło jest zobaczyć je chociaż by na zdjęciu niż dawać wodzę wyobraźni.
- Ej laska - powiedziała Anderson - ale jesteś piękna.
- O tak - zgadzając się popatrzyłem w oczy Izzy - bardzo piękna.
___________________
Kochane, znowu przepraszam, że nawaliłam. Ale w nagrodę macie dłuższy rozdział:)
Komentujemy:)
xx
Oboje z Harry zaczęliśmy się głośno śmiać. Myślę, że teraz każdy z nas wspominał zadanie Anderson. Zadzwoniła do pizzerii podając się za napaloną laskę, która jest w stanie uprawiać sex przez telefon. Wyszło świetnie, bo odebrała jakaś starsza pani, która pewnie dorabia sobie do emerytury. Kiedy dziewczyna skończyła robić reklamę swojej cipki to starsza pani zaczęła ją obrażać. Razem z Harrym leżeliśmy na podłodze turlając się ze śmiechu, Anderson ledwo się powstrzymywała. Nadal słuchała ostrej reprymendy od staruszki. Niezbyt grzecznie powiedziała 'aha' i się rozłączyła.
- I wyszło Ci to świetnie -powiedziałam -ale myślę, że robienie drugi raz tego samego zadania nie ma sensu.
- Ona ma rację -poparł mnie Harry - bądź kreatywna, chociaż trochę Georg.
Anderson udała, że się zamyśla, ale w jej oczach widziałam złośliwe iskierki. Przeniosła swój wzrok na mojego IPhone'a leżącego na ziemi przy Harrym. Jej wzrok powędrował na Harrego, a zaraz przeniosła go na mnie. O, nie.
- Pocałujesz Harrego - powiedziała bardzo dumna ze swojego pomysłu - zrobię wam zdjęcie, a ty -wskazała na mnie palcem -wyślesz je Kate Nage.
- Chwila, chwila, po co od razu wysyłać? -zapytał Harry łamliwym głosem. Ukrywał coś?
- Żeby jej dopiec, chociaż by dlatego? - odparła Anderson, ta dziewczyna jest niekiedy straszną suką.
- Ktoś tu wypił dużo sukowatości na kolację -powiedział Harry, wyciągając swoje zgrabne nogi przed siebie.
- Nie ma takiego słowa -powiedziałam równo z Anderson
- Czego się boisz, co Harry? - ciągnęła Anderson - Pocałunku Izzy, czy reakcji Kate?
- Nie obchodzi mnie Kate - powiedział uparcie i spojrzał mi w oczy - Wierzysz mi, prawda?
- Ee, nie wiem -powiedziałam cicho.
- To się dowiedz - odparł Harry niemiłym głosem
Co się dzieję? W jednej chwili jest radosny jak szczeniaczek, a za chwile pojawia się nad jego głową ciemna i deszczowa chmura, wróżąca zły humor. Dosłownie jak w kreskówkach, które fascynowały mnie kilka lat temu. Moje usta uformowały się w cienką, prostą linię i nie odezwałam się do Harrego przez kilka minut. Chłopak zauważył moje zmieszanie i przysunął się do mnie. Brak reakcji z mojej strony mógł go upewnić, że nie mam ochoty się z nim bawić w kotka i myszkę.
- Dobra, to wykonasz to zadanie? -powiedziała Anderson, a cisza jej odpowiedziała -Styles! Do cholery!
- Co? -mruknął
- Pocałujesz w końcu Izzy? -zapytała zirytowana naszym zachowaniem. Chłopak westchnął i odwrócił moją twarz w swoją stronę. Przybliżył się jeszcze bliżej, a wkładając mi rękę pod kolano posłał mi bezczelny uśmiech. Przesunął mnie bezceremonialnie do siebie tak, że moje nogi mógłby by swobodnie opleć jego talię. Ręka spod kolana przeniosła się na mój policzek, a on drugą rękę masował mnie po łydce.
- Hej księżniczko - powiedział czule jakby nie było wsześniejszego wybuchu irytacji. - dasz mi się pocałować?
Nie mogłam ufać mojemu głosowi, który pewnie załamał by się, co jest normalne kiedy jest się rozstrojonym emocjonalnie. Delikatnie, prawie niezauważalnie skinęłam głową dając Harremu pole do popisu.
*Harry*
Uśmiechnąłem się pod nosem, a następnie przywarłem ustami do warg Isabelli. Dziewczyna po chwili wahania oddała mi pocałunek. Jeśli mam być szczery, nie liczyłem na to. Myślałem, że to ja będę poruszać ustami, a jej będą ułożone w prostą linię. Mruknąłem zadowolony w jej usta, kiedy jej ręce powędrowały na mój kark delikatnie przyciągając mnie bliżej siebie.
Usłyszałem rozbawione chrząknięcie Anderson. Jezu, Georg, zawsze psujesz mi zabawę, marudziłem w myślach nadal całując Izzy.
Oderwałem się od jej lekko nabrzmiałych ust i pocałowałem ją w policzek.
- Nadal jesteś mi winna pocałunek za pizze i filmy -szepnąłem jej do ucha.
Zadrżała.
I to nie dlatego, że była ubrana w cienką koszulkę i legginsy, które niesamowicie pokazywały jej zgrabne pośladki.
- Dobra, dobra, już możecie przestać - powiedziała Anderson - To kto teraz kręci?
- Ja -odezwałem się wciąż z Izzy, która oplatała nogami mój pas. Zmieszała się i chciała się wycofać. Ja jednak odwróciłem ją i oparłem jej plecy o swoją klatkę piersiową. Objąłem ja jedną ręką w pasie, a druga wyciągnąłem by zakręcić butelką.
Padło na Anderson. Dziewczyna praktycznie przyklejona do mnie cicho wypuściła powietrze, pewnie ciesząc się, że nie padło na nią.
- Pytanie - powiedziała od razu Anderson. Cholera. Pytanie dla Georg, znam ją na wylot i nie ma rzeczy, której bym nie wiedział. Dlatego też to wykorzystałem.
- Hm, no okej. - zacząłem niepewnie, starając się w głowie wymyślić jakieś pytanie. - Nadal chcesz być modelką?
- Co? - wymsknęło się Izzy - Chcesz być modelką?
Anderson zaśmiała się zmieszana, gdyż to było jej marzenie z dzieciństwa.
- Nie, już mi przeszło. -powiedziała - To raczej dla anorektyczk i bulimiczek
Dziewczyna przede mną napięła się. Strzeliła kostkami palców, a potem włożyła ręce pod uda.
- Jak ja? -Izzy zapytała się Anderson
- Co? - zapytałem z Anderson w jednym momencie, dziewczyna pociągnęła dalej -Jesteś anorektyczką?
Zerknąłem na dziewczynę przede mną, ale nie mogłem powiedzieć, że jest anorektyczką. Anorektyczki, czy te drugie co rzygają są przecież okropnie chude. Tak chude, że boli patrzenie na nie. A Izzy wyglądała pięknie. No, tzn. normalnie.
- O Mój Boże - Izzy się zaśmiała - Nie jestem, spokojnie. Chodziło mi o to, że powiedziałaś, iż jest to dla anorektyczek i bulimiczek. Nie wszystkie modelki nimi są - wyjaśniła.
Niewiele rozumiejąc siedziałem cicho mając nadzieję, że Anderson pociągnie dalej temat, bym nie wyszedł na głupka.
- Więc - zaczęła Andy - byłaś modelką?
- Trochę się tym bawiłam -odpowiedziała
- I jak było? - Anderson zaczęła się podniecać. Boże, było zapytać o jakieś gówno.
- Całkiem fajnie - wzruszyła ramionami - Jak chcesz mogę podać kilka twoich zdjęć do mamy, a ona ci coś załatwi.
- Miałaś nagą sesję? - zapytałem i lekko ścisnąłem jej udo
- No, każda moja sesja była naga -odpowiedziała sarkastycznie, a Andy parsknęła śmiechem.
- Tylko zapytałem no -odparłem udając urażony głos. Założyłem też ręce na siebie.
- Daj mu szybkiego buziaka, bo chcę kręcić -Andy puściła mi oczko.
Jestem pewny, że dziewczyna przede mną przewróciła oczyma, ale mimo to odwróciła głowę i wyciągając szyję, dosięgła swoimi ustami moje. Nie pogłębiłem pocałunku, czekałem na jej dalsze ruchy.
Dziewczyna westchnęła w moje usta i przekręciła się cała w moją stronę. Owinęła swoje dłonie wokół mojej szyi przyciągając bliżej siebie ciągle niesamowicie całując. Byłam bardzo ciekawy gdzie nauczyła się tak całować.
Kiedy dziewczyna zamierzała się odsunąć zatrzymałem ją i zacząłem całować. Moje ręce znalazły się nad jej tyłkiem. W tym momencie oboje byliśmy pochłonięci w pocałunku.
Przejechałem językiem po dolnej wardze dziewczyny prosząc o dostęp. Byłem nieco zdziwiony, gdy go dostałem. Nie chcąc jej odstraszyć powoli włożyłem swój język do jej usta. Dziewczyna coraz bardziej mnie zaskakiwała. Jej umiejętny język toczył teraz walkę z moim. Skąd ta dziewczyna umie się tak dobrze całować?
- Dobra, przestańcie wysysać sobie twarze - powiedziała Andy, wkurzając mnie.
Izzy powoli zaczęła się ode mnie odsuwać. Po krótkim, bardzo krótkim namyśleniu przysunęła twarz do mojego ucha.
- Chyba właśnie spłaciłam swój dług -szepnęła uwodzicielsko, a ja poczułem, że mój kolega w spodniach jest już zupełnie twardy.
Odwróciła się i usiadła koło Anderson zostawiając mnie w osłupieniu.
- Ee -odchrząknąłem - Andy to kręć.
Dziewczyna zakręciła butelką po Cappym, który w tym domu jest nadmiernie pity.
Korek od butelki wskazywał na siedzącą po turecku Izzy.
- Zadanie -powiedziała pewnym siebie głosem, a następnie przeczesała włosy ręką.
Anderson pisnęła dziewczęco, czasem zapominam, że jest dziewczyną i traktuję ją jak kumpla.
- Totalnie chcę zobaczyć swoje zdjęcia z sesji! -powiedziała podekscytowana.
Izzy wstała na nogi i podeszła do regału z książkami. Wyjęła mały, czarny album i podeszła z nim do nas.
- Ostrzegam, jeśli będziecie się śmiać, obudzę was bardzo wcześnie i w bardzo nieprzyjemny sposób. -zwróciła się do nas oboje.
Anderson pociągnęła dziewczynę za rękę by usiadła. Przesunąłem się do nich, by mieć lepszą widoczność. Co ja gadam, po prostu chciałem być bliżej Izzy. Oplotłem ją ręką w tali, a ona otworzyła album.
- Mnie się podoba to -wskazałem na zdjęcie, gdzie Izzy pozuje w kostiumie. Ma świetne ciało, wiedziałem to od dawna, ale miło jest zobaczyć je chociaż by na zdjęciu niż dawać wodzę wyobraźni.
- Ej laska - powiedziała Anderson - ale jesteś piękna.
- O tak - zgadzając się popatrzyłem w oczy Izzy - bardzo piękna.
___________________
Kochane, znowu przepraszam, że nawaliłam. Ale w nagrodę macie dłuższy rozdział:)
Komentujemy:)
xx
Subskrybuj:
Posty (Atom)



