Zostałyśmy same. Dziewczyny wyszły kilka minut temu, a my zajęłyśmy się sprzątaniem sali. Mam na myśli zbieranie butelek po wodzie czy umycie podłogi. Otworzyłam okno, by trochę się przewietrzyło, a następnie zeszłyśmy na dół zamówić coś do jedzenia. Nasz dylemat miedzy wybraniem serowej pizzy, a sajgonek od chińczyka przerwał mój dzwoniący telefon.
- Halo? -odezwałam się do słuchawki
- Cześć kochanie -powiedziała mama. Super, opiekuńcza mama już jest. Co jeszcze? - Co robicie?
- Zamawiamy jedzenia -powiedziałam
- Mam do ciebie prośbę -powiedziała - Pamiętasz jak mówiłam, że ma to być romantyczny wieczór we dwoje? -Boże, nie mówcie mi, że.. -Możesz zaprosić Harrego do nas?
- Co? -parsknęłam -Mamo, chyba żartujesz! Przecież nocuje u mnie Anderson!
- Wiem, ale przecież Georgina przyjaźni się z Harrym, jestem pewna, że nie będzie jej przeszkadzał. - powiedziała.
- Nie mam żadnego wyjścia? Nie może iść spać do jakiegoś kolegi czy coś? -na przykład do Kate? Jęknęłam w duchu.
- Kochanie, proszę. Kupię Ci nowe auto. -zaczęła mnie przekupywać. Co jest u niej normalne, gdy chce bym coś dla niej zrobiła. Anderson stała cicho chcąc jak najwięcej usłyszeć. Miała zadziorny uśmieszek na twarzy.
- Mamoo -jęknęłam - przecież mam już auto.
- To kupię Ci co zechcesz - powiedziała. Jasne mamo, bardziej mnie przekupuj a na pewno się zgodzę. Czujecie ten sarkazm?
- Nie chcę niczego - powiedziałam
- Po prostu do niego zadzwoń -powiedziała szeptem Anderson
To jakaś zmowa? Nie chcę z nim spędzać czasu. Nie rozumiem jego zachowania. I nie wiem czy chcę je zrozumieć.
Anderson wyrwała moją komórkę. Próbowałam jej ją odebrać, ale uniosła telefon do góry i rzuciła mi chłodne spojrzenie. Jezu, co ja jej takiego zrobiłam?
- Dobry wieczór, tu Anderson -powiedziała zadziwiająco miłym głosem. Chwila ze strony dziewczyny obok mnie sugerował, że mama namawia ją do zaproszenia do nas Harrego.
- Jestem pewna, że nie będzie nam przeszkadzał -powiedziała, a po chwili dodała - Nie ma sprawy, miłego wieczoru życzymy -podała mi telefon
- Kochanie, będzie dobrze -powiedziała mama
- Ta -mruknęłam
- Dobranoc Isabello -powiedziała i się rozłączyła.
Spojrzałam na Anderson, która była poirytowana moim zachowaniem. Co ja zrobiłam? Nie chciałam zaprosić Harrego na noc? No tak, to przecież wielkie przestępstwo.
- No co? -warknęłam w końcu. -Patrzysz na mnie jakbym zjadła ci ostatnie ciasteczko
- Po prostu zachowujesz się jak rozpieszczony bachor -odgryzła się
- Bo nie chce tu Harrego? -zapytałam
- Nie, bo nie zauważasz potrzeb własnej mamy! Do cholery, Izzy! Przecież powiedziała Ci, że chce spędzić romantyczny wieczór z Paulem! Romantyczny, no! Dlaczego jej to uniemożliwiasz? Nie chcesz, żeby była szczęśliwa? -Okej, nie spodziewałam się, że aż tak na mnie naskoczy. Ale jej słowa miały sens, który wcześniej do mnie nie dotarł. Miała rację, zachowałam się jak rozpieszczony bachor.
- Chcę żeby była szczęśliwa -powiedziałam pewnym głosem. Wybrałam szybko numer mamy, zanim za bardzo mogła się nacieszyć Paulem. Fuj, mogłam o tym nie myśleć.
- Mamo? -powiedziałam, kiedy odebrała - Przepraszam, ze zachowałam się jak rozpieszczona egoistka. Zaraz zadzwonię do Harrego.
- Och, kochanie -odparła czule -Nic się nie stało.
- No to baw się dobrze, mamusiu - po powiedzeniu sobie nawzajem dobrano, rozłączyłam się.
- Najpierw Harry czy pizza? -zapytała Anderson
Wzięłam głęboki wdech i przemyślałam na szybko wszystkie za i przeciw ściągnięcia tutaj Harrego. Jednak szczęście mamy przeważyło i wybrałam w końcu numer chłopaka.
Jeden sygnał, drugi sygnał, trzeci..
*Harry*
- Halo? - zapytałem ciężko oddychając
- Em, hej, tu Izzy -powiedziała nienaturalnym głosem. Izzy? Co może chcieć o takiej porze? Może coś się stało?
- Izz? Coś się stało? -zapytałem szybko
- Nie. - powiedziała - Chociaż czekaj, w sumie tak. -Westchnąłem
- Mów, księżniczko -pogoniłem ją
- Mama dziś nocuje u Paula. -Czyli Paul dziś zaliczy. Brawo stary! Dziewczyna mówiła dalej - Więc pomyślałam, że może chcesz nocować u mnie.
Jestem pewny, że się zarumieniła. Uwielbiałem kiedy czerwień wpływała na jej delikatną twarz, a ona spuszczała głowę w dół zażenowana rumieńcami.
Kiedy nie odpowiedziałem jej po chwili dodała - To znaczy, nie musisz spać tutaj, możesz spać gdzie indziej
- Nie, chętnie spędzę z tobą noc - powiedziałem i postarałem się, żeby w moim głosie wyczuwalny był uśmiech. Dziewczyny mruknęła coś w odpowiedzi 'już lecę' i przez chwilę miałem wrażenie, że chciała przytłumić jakiś dźwięk.
- Hej, Harry jesteś tam jeszcze? -zapytała już normalnym głosem
- Jestem, księżniczko - odparłem. Boże, uwielbiam dodawać jakieś zdrobnienia, które sprawiają jej te rumieńce.
- Anderson rzuciła pomysł, że mógłbyś podjechać po jakiś film i coś do żarcia -Anderson? Czyli nie będziemy sami. A szykowała się taka cudowna noc. -Zrobiłbyś to? Proszę?
- A dostanę za to buziaka -zapytałem z cichą nadzieją. Chwila, jaką cichą? Z wielką nadzieją!
- Emm, no dobra -powiedziała cicho
- A dwa? -próbowałem się targować
- Nie przeginaj -powiedziała
- Wiem, że byś mi nie odmówiła. A co więcej, z przyjemnością byś go odwzajemniła -odparłem pewny siebie. Możecie nazwać mnie zarozumiałym, ale wiem jak działam na kobiety.
- Wmawiaj sobie dalej, Styles -kłamie, czuję, że kłamie.
- Nie, to ty sobie wmawiaj. Wiem więcej niż Ci się wydaję. -Dziewczyna po drugiej stronie milczała, więc dodałem -Niedługo będę, księżniczko.
- Okej -powiedziała -Narazie
-Cześć Mała -rozłączyłem się i po pożegnaniu z chłopakami wyszedłem z domu Zayn'a.
Cały dzień spędziłem z chłopakami, no nie licząc kilku chwil z Kate, która staje się bardzo, ale to bardzo irytująca.
Podjechałem do wypożyczalni filmów i zapytałem ładną brunetkę o horrory, które nie będą kiczowate.
Podała mi kilka niezłych, oczywiście wnioskując po krótkim opisie i okładce, filmów i udaliśmy się do kasy.
Brunetka próbowała mnie poderwać, ale starałem się ignorować jej zalotne zaczepki.
- To może dasz mi swój numer, a obejrzymy kiedyś razem ten film, o którym Ci wcześniej wspomniałam. -powiedziała uśmiechnięta i oparła się biodrem o blat kasy.
- Wiesz co, chętnie go obejrzę ze swoją dziewczyną, ale dzięki za propozycję -oczywiście miałem na myśli Izzy, choć nie jesteśmy jeszcze parą. Uśmiechnąłem się i wyszedłem z wypożyczalni.
Co teraz miałem zrobić? A, Izzy mówiła coś o jakimś żarciu. Pomyślałem chwilę i stwierdziłem, że pizze lubią wszyscy, więc nie będzie problemu. Podjechałem pod najlepszą pizzerie w mieście i zamówiłem na wynos dużą serową.
*Isabella*
Wzięłyśmy z Anderson prysznic, osobno oczywiście i przebrałyśmy się w czyste ciuchy. Założyłam czarne legginsy i luźną, białą koszulkę z napisem 'Dance are my all life'. Siedziałyśmy na sofie w salonie i czekałyśmy głodne na Harrego. Włączyłam radio i zaczęłam sobie tańczyć. Anderson siedziała i patrzyła na moje wyczyny. W końcu nie wytrzymała i krzyknęła głośniej od radia
- Naucz mnie tego! Proszę Izzy! -właśnie pokazywałam jakiś stary ruch, lecz jej się spodobał. -Jest strasznie seksowny, naucz mnie proszę.
- Dobra, chodź - zaczęłam ją uczyć, kiedy dzwonek do drzwi nam przerwał. No cóż, nauczę ją przy Harrym. Oczywiście, że nie mam nic przeciwko pokazaniu mojego seksapilu przed chłopakiem. O mój Boże, czy ja serio o tym pomyślałam?
- No idź mu otwórz - powiedziała rozbawiona Anderson. Zrobiłam to co powiedziała.
Nakryłam ręką klamkę, pociągnęłam w dół i przyciągnęłam w swoją stronę drzwi. O framugę opierał się przystojny chłopak, o zielonych oczach i zajętych dwóch rękach.
- Hej, skarbie -powiedział czule
- H..hej Harry -no jasne, musiałam się jąkać? Eh - Daj, pomogę Ci - powiedziałam
- Świetnie sobie radzę -powiedział na co wywróciłam oczyma i przepuściłam go w drzwiach.
Harry szedł pierwszy, doskonale wiedząc co gdzie jest. Odłożył opakowanie pizzy na stół, zsuwając wcześniej kilka filmów z jego górnej części.
- Umieram z głodu -powiedziała Anderson
- To zacznij jeść - powiedział Harry rozbawiony - Muszę skoczyć zamknąć samochód. Chcesz iść ze mną, Izzy?
- Hm - spojrzałam na jedzenie, a potem na Harrego decydując w głowie o moich priorytetach w tym momencie - Chyba jednak wolę pizzę.
Chłopak pokręcił głową z uśmiechem na ustach i pocałował mnie szybko w policzek, a potem wyszedł.
Kiedy usłyszałyśmy charakterystyczny dźwięk zamykanych drzwi Anderson warknęła
- Jeny, ile może zająć przywiezienie żarcia -oderwała kawałek pizzy i zaczęła go jeść. Poszłam w jej ślady.
wtorek, 29 kwietnia 2014
piątek, 25 kwietnia 2014
18
Anderson zrobiła ściągnęła w zabawny sposób swoją twarz, gdy ujrzała to co ja. Harry flirtował z Kate! Z Kate Nage! Nie za bardzo rozumiem jego taktykę. Próbuję wzbudzić we mnie jakąś zazdrość? Nigdy nie czułam zazdrości. Zawsze miałam wszystko to co chciałam, ale czy chciałam Harrego? Czy byłam zazdrosna?
Kate roześmiała się w ten swój zdzirowaty sposób, na co Anderson pokręciła głową.
- Ale suka, przecież to widać gołym okiem, że Harry na Ciebie leci. Co ona wyprawia? -zaczęła Anderson
- Skoro tak mówisz -wzruszyłam ramionami i zmieniłam temat - To co, dziewczyny dziś przychodzą?
- Tak, wysłałam wszystkim smska - zarzuciła swoje piękne włosy na jedno ramię i nie zwarzając na Harrego, poszłyśmy do klasy.
*Harry*
Widziałem ją jak szła z Anderson w kierunku klasy. Chciałem podejść, ale ręka Kate przytrzymała moje przedramię, a oczy mówiły 'nawet się nie waż'. Po wspólnie spędzonej 'nocy' wyszedłem z jej domu. To prawda co mówią. Gadam z nią tylko dlatego, bym mógł dobrać jej się do majtek. Co prawda, jej to nie przeszkadza, więc co będę narzekał.
Kiedy Izzy zniknęła z pola mojego widzenia westchnąłem, myśląc ile pracy będę musiał włożyć by znów się do niej zbliżyć. Widziała mnie, to na pewno. Po zachowaniu Kate bardzo łatwo mogłem się domyślić, że próbuję wzbudzić w niej zazdrość, smutek, a może nawet i gniew. Nie chcę wnikać w rozumowanie Kate, bo jestem w 100% pewien, że go nie zrozumiem. Zazdrość, hm. Czy Izzy mogłaby być o mnie zazdrosna? Zazdrosna o cokolwiek? Jakoś nie chciało mi się w to wierzyć.
Pytanie, które kłębiło się w moim umyśle tkwiło tam od wczorajszego wieczoru. Po co naprawdę jechałem do Kate? Potencjalnie zależało mi na Izzy, chyba pierwszy raz to przyznałem. Nie chodziło tylko o to, by zaliczyć. Chodziło o to, że Isabella jest zbyt idealna.
Czy to mogło zacząć mnie odpychać?
*Isabella*
- Andy - zwróciłam się do koleżanki po raz pierwszy używając zdrobienia, które Harremu kiedyś się wymsknęło - zabierz dziewczyny do pokoju.
- Isabella, słuchaj - zaczęła Suzie, jedna z koleżanek Anderson -widzimy, że masz spory dom, ale nie ma tu warunków do tańczenia taką grupą
- Och, zamknij się Suzie i chodź - powiedziała Anderson tak szczerym głosem, że o mało nie wybuchłam śmiechem. Tak, to chyba jedna z wielu rzeczy, które w niej uwielbiam. Szczerość.
Kiedy 14 dziewczyn wchodziło po schodach, ja udałam się do spiżarni i wzięłam całą zgrzewkę wody niegazowanej. Wahałam się, czy to aby nie za dużo. Wzruszyłam ramionami, twierdząc, że najwyżej dam im mały wycisk.
Wtachałam wody po schodach z trudem. No co, przecież strongmenem nie jestem. I otwierając drzwi usłyszałam, że dziewczyny bardzo zachwalają mój pokój z lustrem przeznaczony do tańca. Powiedziałam, że mogą się przebrać w coś wygodniejszego, a następnie wskazałam łazienkę. Dziewczyny tylko posłały mi uśmiechy i zaczęły przebierać się tutaj. Bez krępacji.
Anderson, która zapomniała czegoś na zmianę poszła ze mną do mojej garderoby. Wskazałam jej palcem półkę z luźnymi koszulkami, idealnymi do tańca.
Przebrałyśmy się, a następnie poszłyśmy do dziewczyn.
Wzięłam głęboki wdech i wraz z Anderson stanęłyśmy przed szeregiem dziewczyn, gotowych do ciężkiej pracy i potu.
Nie za bardzo wiedziałam jak zacząć, więc dziewczyna po mojej prawi zaczęła mówić.
- Dobra laski, cofamy się i siadamy na razie pod ścianą. Izzy pokaże nam pierwsze trzy ósemki. Obserwujcie ją i postarajcie się wbić w rytm utworu. -skończyła mówić i podeszła, by włączyć muzykę.
Pierwsze takty zaczęły lecieć, nie pozwalając mi się zastanowić nad stresem, którego nie odczuwam od bardzo dawna podczas tańca. Uważałam, że remix będzie dobrym pomysłem i pozwoli pokazać nam się z wielu stron. Od zabawnych ruchów po pełne gracji i spokoju.
Dziewczyny miały zaciekawiony wyraz twarzy.
Nim się obejrzałyśmy, a byłyśmy bardzo zmęczone, zlane potem i rozłożone na podłodze. 2dziewczyny, które nie mogły pogodzić ze sobą kilku ruchów uparcie nam nimi pracowały. Doceniałam ich chęci jak i pracę, które włożyły. Chwyciłam butelkę wody i upiłam z niej łyk, po czym skierowałam się do ćwiczących dziewczyn.
-Czego nie łapiecie? -zapytałam miłym głosem
- Tego przejścia ze średniego rozkroku -powiedziała ruda, chyba miała na imię Mandy
- Okej, patrz - pokazałam bardzo powoli kilka razy, a kiedy ona próbowała, ja poprawiałam jej ruchy.
Kiedy zaczęła łapać uśmiechnęła się w moją stronę.
- Dzięki Izzy - powiedziała i wróciła do ćwiczenia, by opanować ten ruch do perfekcji.
Podeszłam do siedzącej pod ścianą Anderson i oparłam się również o jedną ze ścian, która nie była pokryta lustrem.
- I co sądzisz? -zagadnęła mnie
- Myślę, że damy radę. Są pracowite - powiedziałam i wskazałam na Mandy, która nadal ćwiczyła w towarzystwie swojej koleżanki.
- Kiedy Ci pasuje na następne treningi? -zapytała
- Czwartek o 16 było by dobrze. - podrapałam się po głowie i związałam włosy w luźny kucyk. - Ej, możecie tu podejść?
Dziewczyny usiadły na przeciw nas po turecku. Są zmęczone, widać to gołym okiem, ale nadal rwą się z chęcią do tańca.
__________________
Kochane!
Nie sprawdzałam czy sa jakieś błędy, więc przepraszam za nie.
Życzę wam miłego weekendu:)!
Okej, cholera, jestem śpóźniona, lecę się pakować :)
xx
Kate roześmiała się w ten swój zdzirowaty sposób, na co Anderson pokręciła głową.
- Ale suka, przecież to widać gołym okiem, że Harry na Ciebie leci. Co ona wyprawia? -zaczęła Anderson
- Skoro tak mówisz -wzruszyłam ramionami i zmieniłam temat - To co, dziewczyny dziś przychodzą?
- Tak, wysłałam wszystkim smska - zarzuciła swoje piękne włosy na jedno ramię i nie zwarzając na Harrego, poszłyśmy do klasy.
*Harry*
Widziałem ją jak szła z Anderson w kierunku klasy. Chciałem podejść, ale ręka Kate przytrzymała moje przedramię, a oczy mówiły 'nawet się nie waż'. Po wspólnie spędzonej 'nocy' wyszedłem z jej domu. To prawda co mówią. Gadam z nią tylko dlatego, bym mógł dobrać jej się do majtek. Co prawda, jej to nie przeszkadza, więc co będę narzekał.
Kiedy Izzy zniknęła z pola mojego widzenia westchnąłem, myśląc ile pracy będę musiał włożyć by znów się do niej zbliżyć. Widziała mnie, to na pewno. Po zachowaniu Kate bardzo łatwo mogłem się domyślić, że próbuję wzbudzić w niej zazdrość, smutek, a może nawet i gniew. Nie chcę wnikać w rozumowanie Kate, bo jestem w 100% pewien, że go nie zrozumiem. Zazdrość, hm. Czy Izzy mogłaby być o mnie zazdrosna? Zazdrosna o cokolwiek? Jakoś nie chciało mi się w to wierzyć.
Pytanie, które kłębiło się w moim umyśle tkwiło tam od wczorajszego wieczoru. Po co naprawdę jechałem do Kate? Potencjalnie zależało mi na Izzy, chyba pierwszy raz to przyznałem. Nie chodziło tylko o to, by zaliczyć. Chodziło o to, że Isabella jest zbyt idealna.
Czy to mogło zacząć mnie odpychać?
*Isabella*
- Andy - zwróciłam się do koleżanki po raz pierwszy używając zdrobienia, które Harremu kiedyś się wymsknęło - zabierz dziewczyny do pokoju.
- Isabella, słuchaj - zaczęła Suzie, jedna z koleżanek Anderson -widzimy, że masz spory dom, ale nie ma tu warunków do tańczenia taką grupą
- Och, zamknij się Suzie i chodź - powiedziała Anderson tak szczerym głosem, że o mało nie wybuchłam śmiechem. Tak, to chyba jedna z wielu rzeczy, które w niej uwielbiam. Szczerość.
Kiedy 14 dziewczyn wchodziło po schodach, ja udałam się do spiżarni i wzięłam całą zgrzewkę wody niegazowanej. Wahałam się, czy to aby nie za dużo. Wzruszyłam ramionami, twierdząc, że najwyżej dam im mały wycisk.
Wtachałam wody po schodach z trudem. No co, przecież strongmenem nie jestem. I otwierając drzwi usłyszałam, że dziewczyny bardzo zachwalają mój pokój z lustrem przeznaczony do tańca. Powiedziałam, że mogą się przebrać w coś wygodniejszego, a następnie wskazałam łazienkę. Dziewczyny tylko posłały mi uśmiechy i zaczęły przebierać się tutaj. Bez krępacji.
Anderson, która zapomniała czegoś na zmianę poszła ze mną do mojej garderoby. Wskazałam jej palcem półkę z luźnymi koszulkami, idealnymi do tańca.
Przebrałyśmy się, a następnie poszłyśmy do dziewczyn.
Wzięłam głęboki wdech i wraz z Anderson stanęłyśmy przed szeregiem dziewczyn, gotowych do ciężkiej pracy i potu.
Nie za bardzo wiedziałam jak zacząć, więc dziewczyna po mojej prawi zaczęła mówić.
- Dobra laski, cofamy się i siadamy na razie pod ścianą. Izzy pokaże nam pierwsze trzy ósemki. Obserwujcie ją i postarajcie się wbić w rytm utworu. -skończyła mówić i podeszła, by włączyć muzykę.
Pierwsze takty zaczęły lecieć, nie pozwalając mi się zastanowić nad stresem, którego nie odczuwam od bardzo dawna podczas tańca. Uważałam, że remix będzie dobrym pomysłem i pozwoli pokazać nam się z wielu stron. Od zabawnych ruchów po pełne gracji i spokoju.
Dziewczyny miały zaciekawiony wyraz twarzy.
Dotańczyłam do końca piosenki. Składało się tam więcej niż 3 ''ósemki'', ale dziś zajmiemy się tylko tym.
- Świetny - pochwaliła Suzie - Od czego zaczynamy, trenerko?
- Ustawcie się, by każda mnie widziała i miała wystarczająco dużo miejsca. -powiedziałam, po czym zaczęłam pokazywać w zwolnionym tempie połowę ''ósemki''.
Niektóre dziewczyny łapały za 3 razem, inne za 6, ale czekałam i pomagałam z radością. Kiedy wszystkie załapały 4 pierwsze ruchy ćwiczyłyśmy je razem przez dobre 5minut.
- Okej, to lecimy dalej - powiedziałam i pokazywałam kolejne, krótkie fragmenty, które ćwiczyłyśmy wcześniejszą metodą.
Nim się obejrzałyśmy, a byłyśmy bardzo zmęczone, zlane potem i rozłożone na podłodze. 2dziewczyny, które nie mogły pogodzić ze sobą kilku ruchów uparcie nam nimi pracowały. Doceniałam ich chęci jak i pracę, które włożyły. Chwyciłam butelkę wody i upiłam z niej łyk, po czym skierowałam się do ćwiczących dziewczyn.
-Czego nie łapiecie? -zapytałam miłym głosem
- Tego przejścia ze średniego rozkroku -powiedziała ruda, chyba miała na imię Mandy
- Okej, patrz - pokazałam bardzo powoli kilka razy, a kiedy ona próbowała, ja poprawiałam jej ruchy.
Kiedy zaczęła łapać uśmiechnęła się w moją stronę.
- Dzięki Izzy - powiedziała i wróciła do ćwiczenia, by opanować ten ruch do perfekcji.
Podeszłam do siedzącej pod ścianą Anderson i oparłam się również o jedną ze ścian, która nie była pokryta lustrem.
- I co sądzisz? -zagadnęła mnie
- Myślę, że damy radę. Są pracowite - powiedziałam i wskazałam na Mandy, która nadal ćwiczyła w towarzystwie swojej koleżanki.
- Kiedy Ci pasuje na następne treningi? -zapytała
- Czwartek o 16 było by dobrze. - podrapałam się po głowie i związałam włosy w luźny kucyk. - Ej, możecie tu podejść?
Dziewczyny usiadły na przeciw nas po turecku. Są zmęczone, widać to gołym okiem, ale nadal rwą się z chęcią do tańca.
__________________
Kochane!
Nie sprawdzałam czy sa jakieś błędy, więc przepraszam za nie.
Życzę wam miłego weekendu:)!
Okej, cholera, jestem śpóźniona, lecę się pakować :)
xx
środa, 23 kwietnia 2014
17
Cicho zamknąłem za sobą drzwi, modląc się w duchu by nie zaskrzypiały. Wracając z pokoju Izzy miałem nadzieję znaleźć Paula w salonie. Niestety nie było go tam. Oczywiste jest to, że w tym momencie przebywa razem z mamą Izzy. Nie zbyt mnie to interesowało, nie pasowało mi też siedzenie tu samemu. Wyciągnąłem telefon i wybrałem odpowiedni numer.
- Harry? -odezwał się cichy, dziewczęcy głos
- Mogę wpaść? -zapytałem bez niepotrzebnej wymiany zdań. -Jest ktoś u ciebie?
- Jest.. -pewnie spojrzała na zegarek leżący przy łóżku - przed 23.
-I co? -rzuciłem zniecierpliwiony
-Dobra, przychodź -po tych słowach rozłączyłem się i chwyciłem kluczki od mojego samochodu z kuchennego blatu.
Podróż zajęła mi mniej niż 20minut, ale tylko dlatego, że przejechałem kilka razy na czerwonym świetle. Podjechałem pod dom, który w porównaniu z domem Izzy był całkowitą pomyłką. Zaparkowałem przy krawężniku i wysiadłem z auta. Ścieżka, która początkowo była pokryta drobnymi kamyczki obecnie nie miała tak dużo kamyków, a kępki trawy pojawiały się na każdym kroku. Kopnąłem po drodze kilka większych kamyków.
Kiedy dotarłem pod drzwi, łuszczące się od starej białej farby, zapukałem trzy razy i czekałem aż zostaną przede mną otwarte. Przy otwieraniu lekko skrzypnęły, a blask z zapalonych lamp padł w moją stronę, kontrastując z ciemną nocą.
Przede mną stała dziewczyna w różowym szlafroku przed kolano. Wszedłem do środka i od razu przycisnąłem dziewczynę do ściany. Jedną ręką przejechałem po wcięciu na jej talii, a drugą zatrzasnąłem drzwi.
Usta dziewczyny spoczęły na moich, a jej ręce były na mojej szyi.
- Tęskniłeś za mną? -zapytała z nadzieją
- Tak -skłamałem jej prosto w oczy.
Dziewczyna uśmiechnęła się bardzo uradowana. Pewnie zdawała sobie sprawę, że nie jest to prawda. Ale obeszło ją to. Przecież tu jestem, to się dla niej liczyło.
- Chodź do sypialni -powiedziała.
- Panie przodem -odparłem na co dziewczyna wzięła mnie za rękę i prowadziła do swojego pokoju, do którego drogę znałem już na pamięć.
Otworzyła drzwi i wpuściła mnie do środka. Położyłem recę na jej biodra i przyciągnąłem do siebie cofając się w stronę łóżka. Moje nogi wyczuły już materac łóżka, dlatego bardziej przyciągnąłem dziewczynę, która wpijała swoje usta w moje. Specjalnie upadłem na miękką powierzchnię, w wyniku czego dziewczyna znajdywała się na mnie. Nie przeszkadzało mi to.
Dziewczyna nie traciła czasu i zaczęła ściągać moją koszulkę. Wylądowała na podłodze, a za chwilę dołączyły do niej moje czarne spodnie. Zostałem w samych, granatowych bokserkach. Całując dziewczynę po szyi, rękami starałem się odwiązać sznurki szlafroka, które na złość musiały się spętlić.
- Spokojnie -powiedziała dziewczyna i starała się rozwiązać pęk sznurków.
- Dawno nie zamoczyłem -wymamrotałem niewyraźnie, dziewczyna prychnęła i w końcu zsunęła materiał ze swoich ramion.
Miała na sobie czarną, koronkową i mocno wyciętą bieliznę. Jeśli chciała zrobić na mnie wrażenie, to zdecydowanie jej się to udało. Kilkakrotnie przejechałem po niej wzrokiem, zatrzymując się na jej krągłościach.
- Chodź tu, Kate -powiedziałem, po czym znów zatraciliśmy się w namiętnym pocałunku..
*Isabella*
*Beep, beep, beep*
Irytujący dźwięk przeklętego urządzenia wybudza mnie ze snu o trzygłowym psie o twarzy kota. Moje dziwne, ale bardzo ciekawe sny zazwyczaj kończą się na kulminacyjnym momencie. A dlaczego? Bo to przeklęte urządzenie musi akurat w tym momencie zadzwonić. Machnęłam ręką, mając nadzieję, że zrzucę budzik z szafki. Eh, moje krótkie ręce ledwo dotykają jasnego mebla.
Westchnęłam i trudem zeszłam z łóżka. Przypominając sobie wczorajszy wieczór z Harrym, udałam się do łazienki na poranną toaletę. Po szybkim prysznicu, który był dla mnie wspaniałym rozpoczęciem dnia, zaczęłam przeglądać w szafie ubrania. W końcu zdecydowałam się na białą bluzkę z kołnierzykiem wysadzanym małymi brylancikami, bordowy, rozpinany sweter, czarne i opinające się na tyłku czarne rurki, a do tego bordowe vansy. Przejrzałam się w lustrze i uznałam, że wszystko idealnie do siebie pasuje.
Zebrałam potrzebne rzeczy do plecaka, po czym skierowałam się w stronę kuchni, gdzie miałam nadzieję spotkać mamę.
Usłyszałam śmiech i głos matki, prawdopodobnie skierowany do Paula. Myślę tak, bo raczej do nikogo innego nie mówi 'kochanie'. No, prócz mnie, ale to nie liczy się tak samo.
- Mogę wejść? -powiedziałam głośno, stojąc przed wejściem do kuchni - Nie całujecie się? Czy coś? -zachichotałam złośliwie
- Tak -odpowiedziała mama z wyraźnym rozbawieniem w głosie.
- Dzień dobry - przywitałam się z nimi, po czym podeszłam do lodówki i wyjęłam karton mleka. Pociągnęłam długi łyk z gwinta, za co zostałam zbesztana przez mamę wzrokiem.
- Podrzucisz mnie mamo? Czy dzwonić po Tommy'ego? -zapytałam z nadzieją na pierwsze pytanie. Nie żebym nie lubiła Tommy'ego, ale wolałam spędzić trochę czasu z mamą.
- Pewnie, córciu. Ale będziesz musiała chwilę poczekać, bo chcę się jeszcze przebrać. - powiedziała i oczywiście dodała -dobrze, myszko?
- Mamoo -jęknęłam, rozbawiający ją i Paula swoim zachowaniem - Nie mów tak.
- No już dobrze. Ja idę się przebrać, a ty zjedz coś w końcu. Wydaję mi się, że chudniesz mi w oczach -powiedziała i pociągnęła Paula za sobą. Chwila, miała się przebierać, a nie migdalić ze swoim chłopakiem. Przewróciłam oczyma, pomimo, że i tak tego nie zauważą.
Podeszłam kolejny raz do lodówki, otworzyłam jej prawą stronę, gdzie zazwyczaj trzymałyśmy nabiał. Stanęłam na palcach by dosięgnąć jogurt, zamknęłam lodówkę kopnięciem nogi, a następnie chwytając po drodze łyżeczkę usiadłam na wysokim krześle.
- Więc jakie masz palny na dziś? -zapytała mama, kiedy jechałyśmy w kierunku szkoły.
- Dziewczyny mają do mnie przyjść i mam je nauczyć ten układ, co ostatnio wymyślałam. -powiedziałam
- To wspaniale! -powiedziała uradowana mama. No tak, pewnie, że się cieszy. Po pierwsze jej córka będzie miała jakieś zajęcie. Po drugie spędzi czas z ludźmi. Po trzecie będzie mogła spotkać się z Paulem bez myśli, że siedzę samotnie w domu. - O, a może Anderson zostanie na noc, co?
- Jeny mamo, jak chcesz nocować u Paula to po prostu to zrób, jestem na tyle duża, że nie zrobię sobie żadnej krzywdy -powiedziałam zirytowana tym, że musi załatwiać mi zajęcia. No kurczę, mam prawie 17 lat i chyba nic się nie stanie jak zostanę na noc sama w domu. W dużym domu. Sama. Kurde. Chyba jednak zaproszę Anderson.
- Mam Ci zostawić jakieś pieniądze? - zapytała parkując przy krawężniku szkoły
- Możesz zostawić to zamówimy sobie coś do jedzenia -powiedziałam wychodząc już z samochodu
- To miłego dnia, kochanie. -uśmiechnęła się - W razie czego dzwoń, dobrze?
- Dobrze, hej -posłałam jej uśmiech i skierowałam się w stronę czekającej na mnie Anderson przy schodkach prowadzących do szkoły.
Wyglądała uroczo w zwiewnej i letnie sukience, mimo, że mieliśmy dopiero marzec. Uśmiechała się od ucha do ucha, widocznie miała świetny humor. O dziwo, jej entuzjastyczne podejście do dzisiejszego dnia przeszło na mnie i przywitałam ją z wielkim uśmiechem.
- Cześć, laskaa! -krzyknęła, zwracając na siebie uwagę innych uczniów.
- Hej -odpowiedziała równie wesoło, lecz dużo ciszej - Mam dla Ciebie mała propozycję.
- Jakaś impreza? - zaczęła gadać podekscytowana - Czy może twoja mama szuka pięknych modelek? -żartobliwie przerzuciła swoje włosy na lewe ramię. - Albo może chcesz mnie narysować?
- Nie, nie i OMG, ale wspaniały pomysł. -udałam ekscytację, po czym ściągnęłam swoją twarz, by nie wykazywała żadnych emocji i mruknęłam tylko -nadal nie.
-Dobra, to mów - powiedziała, ale zanim dała dojść mi do słowa, dorzuciła jeszcze - Nie rób takiej miny, błagam.
- Okej, okej. Możesz u mnie nocować? -zapytałam - Wiesz, mama chcę nocować u Paula, więc pomyślała, że możesz zostać u mnie po próbie.
- Czyli matka musi za ciebie myśleć, co? -rzuciła nieco chłodniejszym głosem - Sama na to nie wpadłaś?
- Nie. Żadna koleżanka nie nocowała u mnie wcześniej. - wzruszyłam ramionami i popatrzyłam na jej oniemiałą twarz.
- Serio? - zapytała nadal nie dowierzając.
- Nigdy z nikim się nie kolegowałam. Miałam mamę, Tommy'ego i pasję. Nie potrzebowałam nikogo więcej do szczęścia. -Wyjaśniłam
- OMG -powiedziała piszcząc - Mamy do nadrobienia 16 lat nocowanek, poważnie.
- Wpadaj kiedy chcesz, mama bardzo Cię polubiła - powiedziałam i posłałam uśmiech.
Uśmiech przygasł kiedy mój wzrok padł na chłopaka z burzą loków na głowie.
Harry, jak gdyby nigdy nic, stał oparty o swoją szafkę. Nic dziwnego, na pierwszy rzut oka.
Lecz kiedy chłopak przesunął się w bok, widziałam oklapnięte blond włosy Kate.
Stali bardzo blisko siebie, śmiali się i nie zbyt mi się to podobało.
_____________________________________
1:Wybaczcie, że dopiero teraz dodaję, ale mam egzaminy gimnazjalne i stresuję się nimi jak cholera.
2:Hej, czekam na Wasze opinię:)!
3:W razie pytań zapraszam na ask'a:)
- Harry? -odezwał się cichy, dziewczęcy głos
- Mogę wpaść? -zapytałem bez niepotrzebnej wymiany zdań. -Jest ktoś u ciebie?
- Jest.. -pewnie spojrzała na zegarek leżący przy łóżku - przed 23.
-I co? -rzuciłem zniecierpliwiony
-Dobra, przychodź -po tych słowach rozłączyłem się i chwyciłem kluczki od mojego samochodu z kuchennego blatu.
Podróż zajęła mi mniej niż 20minut, ale tylko dlatego, że przejechałem kilka razy na czerwonym świetle. Podjechałem pod dom, który w porównaniu z domem Izzy był całkowitą pomyłką. Zaparkowałem przy krawężniku i wysiadłem z auta. Ścieżka, która początkowo była pokryta drobnymi kamyczki obecnie nie miała tak dużo kamyków, a kępki trawy pojawiały się na każdym kroku. Kopnąłem po drodze kilka większych kamyków.
Kiedy dotarłem pod drzwi, łuszczące się od starej białej farby, zapukałem trzy razy i czekałem aż zostaną przede mną otwarte. Przy otwieraniu lekko skrzypnęły, a blask z zapalonych lamp padł w moją stronę, kontrastując z ciemną nocą.
Przede mną stała dziewczyna w różowym szlafroku przed kolano. Wszedłem do środka i od razu przycisnąłem dziewczynę do ściany. Jedną ręką przejechałem po wcięciu na jej talii, a drugą zatrzasnąłem drzwi.
Usta dziewczyny spoczęły na moich, a jej ręce były na mojej szyi.
- Tęskniłeś za mną? -zapytała z nadzieją
- Tak -skłamałem jej prosto w oczy.
Dziewczyna uśmiechnęła się bardzo uradowana. Pewnie zdawała sobie sprawę, że nie jest to prawda. Ale obeszło ją to. Przecież tu jestem, to się dla niej liczyło.
- Chodź do sypialni -powiedziała.
- Panie przodem -odparłem na co dziewczyna wzięła mnie za rękę i prowadziła do swojego pokoju, do którego drogę znałem już na pamięć.
Otworzyła drzwi i wpuściła mnie do środka. Położyłem recę na jej biodra i przyciągnąłem do siebie cofając się w stronę łóżka. Moje nogi wyczuły już materac łóżka, dlatego bardziej przyciągnąłem dziewczynę, która wpijała swoje usta w moje. Specjalnie upadłem na miękką powierzchnię, w wyniku czego dziewczyna znajdywała się na mnie. Nie przeszkadzało mi to.
Dziewczyna nie traciła czasu i zaczęła ściągać moją koszulkę. Wylądowała na podłodze, a za chwilę dołączyły do niej moje czarne spodnie. Zostałem w samych, granatowych bokserkach. Całując dziewczynę po szyi, rękami starałem się odwiązać sznurki szlafroka, które na złość musiały się spętlić.
- Spokojnie -powiedziała dziewczyna i starała się rozwiązać pęk sznurków.
- Dawno nie zamoczyłem -wymamrotałem niewyraźnie, dziewczyna prychnęła i w końcu zsunęła materiał ze swoich ramion.
Miała na sobie czarną, koronkową i mocno wyciętą bieliznę. Jeśli chciała zrobić na mnie wrażenie, to zdecydowanie jej się to udało. Kilkakrotnie przejechałem po niej wzrokiem, zatrzymując się na jej krągłościach.
- Chodź tu, Kate -powiedziałem, po czym znów zatraciliśmy się w namiętnym pocałunku..
*Isabella*
*Beep, beep, beep*
Irytujący dźwięk przeklętego urządzenia wybudza mnie ze snu o trzygłowym psie o twarzy kota. Moje dziwne, ale bardzo ciekawe sny zazwyczaj kończą się na kulminacyjnym momencie. A dlaczego? Bo to przeklęte urządzenie musi akurat w tym momencie zadzwonić. Machnęłam ręką, mając nadzieję, że zrzucę budzik z szafki. Eh, moje krótkie ręce ledwo dotykają jasnego mebla.
Westchnęłam i trudem zeszłam z łóżka. Przypominając sobie wczorajszy wieczór z Harrym, udałam się do łazienki na poranną toaletę. Po szybkim prysznicu, który był dla mnie wspaniałym rozpoczęciem dnia, zaczęłam przeglądać w szafie ubrania. W końcu zdecydowałam się na białą bluzkę z kołnierzykiem wysadzanym małymi brylancikami, bordowy, rozpinany sweter, czarne i opinające się na tyłku czarne rurki, a do tego bordowe vansy. Przejrzałam się w lustrze i uznałam, że wszystko idealnie do siebie pasuje.
Zebrałam potrzebne rzeczy do plecaka, po czym skierowałam się w stronę kuchni, gdzie miałam nadzieję spotkać mamę.
Usłyszałam śmiech i głos matki, prawdopodobnie skierowany do Paula. Myślę tak, bo raczej do nikogo innego nie mówi 'kochanie'. No, prócz mnie, ale to nie liczy się tak samo.
- Mogę wejść? -powiedziałam głośno, stojąc przed wejściem do kuchni - Nie całujecie się? Czy coś? -zachichotałam złośliwie
- Tak -odpowiedziała mama z wyraźnym rozbawieniem w głosie.
- Dzień dobry - przywitałam się z nimi, po czym podeszłam do lodówki i wyjęłam karton mleka. Pociągnęłam długi łyk z gwinta, za co zostałam zbesztana przez mamę wzrokiem.
- Podrzucisz mnie mamo? Czy dzwonić po Tommy'ego? -zapytałam z nadzieją na pierwsze pytanie. Nie żebym nie lubiła Tommy'ego, ale wolałam spędzić trochę czasu z mamą.
- Pewnie, córciu. Ale będziesz musiała chwilę poczekać, bo chcę się jeszcze przebrać. - powiedziała i oczywiście dodała -dobrze, myszko?
- Mamoo -jęknęłam, rozbawiający ją i Paula swoim zachowaniem - Nie mów tak.
- No już dobrze. Ja idę się przebrać, a ty zjedz coś w końcu. Wydaję mi się, że chudniesz mi w oczach -powiedziała i pociągnęła Paula za sobą. Chwila, miała się przebierać, a nie migdalić ze swoim chłopakiem. Przewróciłam oczyma, pomimo, że i tak tego nie zauważą.
Podeszłam kolejny raz do lodówki, otworzyłam jej prawą stronę, gdzie zazwyczaj trzymałyśmy nabiał. Stanęłam na palcach by dosięgnąć jogurt, zamknęłam lodówkę kopnięciem nogi, a następnie chwytając po drodze łyżeczkę usiadłam na wysokim krześle.
- Więc jakie masz palny na dziś? -zapytała mama, kiedy jechałyśmy w kierunku szkoły.
- Dziewczyny mają do mnie przyjść i mam je nauczyć ten układ, co ostatnio wymyślałam. -powiedziałam
- To wspaniale! -powiedziała uradowana mama. No tak, pewnie, że się cieszy. Po pierwsze jej córka będzie miała jakieś zajęcie. Po drugie spędzi czas z ludźmi. Po trzecie będzie mogła spotkać się z Paulem bez myśli, że siedzę samotnie w domu. - O, a może Anderson zostanie na noc, co?
- Jeny mamo, jak chcesz nocować u Paula to po prostu to zrób, jestem na tyle duża, że nie zrobię sobie żadnej krzywdy -powiedziałam zirytowana tym, że musi załatwiać mi zajęcia. No kurczę, mam prawie 17 lat i chyba nic się nie stanie jak zostanę na noc sama w domu. W dużym domu. Sama. Kurde. Chyba jednak zaproszę Anderson.
- Mam Ci zostawić jakieś pieniądze? - zapytała parkując przy krawężniku szkoły
- Możesz zostawić to zamówimy sobie coś do jedzenia -powiedziałam wychodząc już z samochodu
- To miłego dnia, kochanie. -uśmiechnęła się - W razie czego dzwoń, dobrze?
- Dobrze, hej -posłałam jej uśmiech i skierowałam się w stronę czekającej na mnie Anderson przy schodkach prowadzących do szkoły.
Wyglądała uroczo w zwiewnej i letnie sukience, mimo, że mieliśmy dopiero marzec. Uśmiechała się od ucha do ucha, widocznie miała świetny humor. O dziwo, jej entuzjastyczne podejście do dzisiejszego dnia przeszło na mnie i przywitałam ją z wielkim uśmiechem.
- Cześć, laskaa! -krzyknęła, zwracając na siebie uwagę innych uczniów.
- Hej -odpowiedziała równie wesoło, lecz dużo ciszej - Mam dla Ciebie mała propozycję.
- Jakaś impreza? - zaczęła gadać podekscytowana - Czy może twoja mama szuka pięknych modelek? -żartobliwie przerzuciła swoje włosy na lewe ramię. - Albo może chcesz mnie narysować?
- Nie, nie i OMG, ale wspaniały pomysł. -udałam ekscytację, po czym ściągnęłam swoją twarz, by nie wykazywała żadnych emocji i mruknęłam tylko -nadal nie.
-Dobra, to mów - powiedziała, ale zanim dała dojść mi do słowa, dorzuciła jeszcze - Nie rób takiej miny, błagam.
- Okej, okej. Możesz u mnie nocować? -zapytałam - Wiesz, mama chcę nocować u Paula, więc pomyślała, że możesz zostać u mnie po próbie.
- Czyli matka musi za ciebie myśleć, co? -rzuciła nieco chłodniejszym głosem - Sama na to nie wpadłaś?
- Nie. Żadna koleżanka nie nocowała u mnie wcześniej. - wzruszyłam ramionami i popatrzyłam na jej oniemiałą twarz.
- Serio? - zapytała nadal nie dowierzając.
- Nigdy z nikim się nie kolegowałam. Miałam mamę, Tommy'ego i pasję. Nie potrzebowałam nikogo więcej do szczęścia. -Wyjaśniłam
- OMG -powiedziała piszcząc - Mamy do nadrobienia 16 lat nocowanek, poważnie.
- Wpadaj kiedy chcesz, mama bardzo Cię polubiła - powiedziałam i posłałam uśmiech.
Uśmiech przygasł kiedy mój wzrok padł na chłopaka z burzą loków na głowie.
Harry, jak gdyby nigdy nic, stał oparty o swoją szafkę. Nic dziwnego, na pierwszy rzut oka.
Lecz kiedy chłopak przesunął się w bok, widziałam oklapnięte blond włosy Kate.
Stali bardzo blisko siebie, śmiali się i nie zbyt mi się to podobało.
_____________________________________
1:Wybaczcie, że dopiero teraz dodaję, ale mam egzaminy gimnazjalne i stresuję się nimi jak cholera.
2:Hej, czekam na Wasze opinię:)!
3:W razie pytań zapraszam na ask'a:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)





