- Ciebie, nagiego, teraz. -Stworzyłem potwora. Kto by pomyślał, że rok temu była cichą, szarą myszką. A teraz stoi przede mną pragnąca mnie nagiego.. Muszę przyznać, że trochę się nakręciłem na nią. Taka łatwa i chętna do pieprzenia.
Usłyszałem dźwięk zamykanych drzwi i byłem pewien, że Izzy patrzy na mnie i Kate w jednoznacznej pozycji. Cholera.
*Isabella*
- ehem -odkrząknęłam znacząco. Muszę przyznać, że tego się nie spodziewałam. -Przepraszam, że przerywam wam sesje obściskiwania, ale mieliśmy już iść -powiedziałam spokojnym tonem. Nie żebym coś czuła do Harrego, fajnie, że kogoś ma. Harry odsunął od siebie rozzłoszczoną blondynkę, którą od razu poznałam. W jej oczach zauważyłam, że i ona mnie rozpoznała.
- Kto to jest, kochanie? -zapytała blondynka przesuwając po ręcę Harrego
- Nie mów tak do mnie -powiedział ostro Harry, ściągnął jej ręce z jego ciała i odsunał się o krok. Twarz dziewczyny wykrzwiła się w wyraz niedowierzania. -Kate - Izzy, Izzy - Kate -przedstawił nas szybko.
Dziewczyna zlustrowała mnie wzrokiem kolejny raz.
Dziewczyna udała zaskoczenie i sztucznie się do mnie uśmiechnęła.
- Ah, ta nowa artystka-niezdara, prawda? -zapytała i dyskretnie przesuneła się bliżej Harrego
- Tak, dokładnie ta -powiedziałam, podeszłam bliżej i wyciągnęłam rękę w jej kierunku -Isabella Soul.
- Czy to nie przypadek, że mam na sobie koszulkę z Soul? -zapytała, chwaląc się markową odzieżą
- Jeśli się nie mylę to kolekcja z 2006roku, kupisz ją w butiku za 60dolców -powiedziałam i uśmiechnęłam się złośliwie. -Mamy 2014.
- Skąd wiesz? -zapytała mnie Anderson
- Soul firma, Isabella Soul, widzisz różnicę? -zapytałam rozbawiona -To firma mojej mamy.
- Nieźle dziewczyno! -powiedziała Anderson
- taa -bąknełam w odpowiedzi. Fajnie wygląda bycie córką projektanki, ale nikt nie zauważa wad. Ciągłe przeprowadzki, brak koleżanke czy zwykły spokój w życiu. -Możemy już isć, Harry? -zapytałam go. Skinął głową i podszedł do Anderson, dał jej szybkiego buziaka w policzek i podszedł do mnie
- Chodźmy -powiedział i uśmiechnął się zabójczo
- Anderson, do jutra -obdarzyłam dziewczynę miłym uśmiechem i wyszłam za Harrym nie spoglądając na Kate.
*Harry*
- Hej, Izzy, czemu nie powiedziałaś, że jesteś bogata? -zapytałem z wyrzutem kiedy szliśmy ramię w ramię do domu dziewczyny. Nie chciałem by zabrzmiało tak jakbym był za to na nią zły, ale chyba jednak tak wyszło.
- A czy to coś zmieni? Będę miała więcej koleżanek? A może jakiś chłopak na mnie poleci? -powiedziała zirytowana. W sumie też bym tak zareagował, niepotrzebnie zacząłem ten temat.
- Nie, nie o to mi chodziło. -zacząłem się tłumaczyć
- O to -ucieła szybko Izzy -nie musisz się usprawiedliwiać. Przyzwyczaiłam się już. -Uśmiechnęła się smutno do siebie i spuściła wzrok na chodnik
- Isabelle, daj mi dokończyć -powiedziałem stając naprzeciwko niej, robiąc z siebie barierę do dalszej drogi. -Izz, Kate Ci nie da spokoju. Mówię poważnie, ostatnio się u niej nie przelewa. Szuka bogatych koleżanek, a teraz kiedy wie kim jest twoja mama, nie da Ci spokoju. -mówiłem spokojnym tonem, ale w środku się, aż gotowało. -Kate jest nieobliczalna. -ciągnąłem dalej -Zrobi wszystko by dojść do pieniędzy, do ludzi, którzy mają pieniądze. -podniosłem jej brode, zmuszając by spojrzała mi w oczy -Uważaj Izzy, po prostu uważaj na nią.
- O to -ucieła szybko Izzy -nie musisz się usprawiedliwiać. Przyzwyczaiłam się już. -Uśmiechnęła się smutno do siebie i spuściła wzrok na chodnik
- Isabelle, daj mi dokończyć -powiedziałem stając naprzeciwko niej, robiąc z siebie barierę do dalszej drogi. -Izz, Kate Ci nie da spokoju. Mówię poważnie, ostatnio się u niej nie przelewa. Szuka bogatych koleżanek, a teraz kiedy wie kim jest twoja mama, nie da Ci spokoju. -mówiłem spokojnym tonem, ale w środku się, aż gotowało. -Kate jest nieobliczalna. -ciągnąłem dalej -Zrobi wszystko by dojść do pieniędzy, do ludzi, którzy mają pieniądze. -podniosłem jej brode, zmuszając by spojrzała mi w oczy -Uważaj Izzy, po prostu uważaj na nią.
*Isabella*
Doszliśmy pod mój nowy dom w ciszy, która panowała od dłuższego czasu. Mama jak zwykle za bardzo odniosła się ze swoim bogactwem. Harry stał z otwartą buzią, nie dziwię mu się. Też tak zawsze reaguję na nowe domu, za każdym razem większe.
- Muchę połkniesz -powiedziałam i pociągnęłam go w stronę drzwi wejściowych. Wstukałam kod, a drzwi otworzyły się z charakterystycznym piknięciem. Pchnełam je, zrzuciłam plecak z ramion i buty z nóg. Harry uczynił to samo.
- Jesteś głodny? -zapytałam -Albo coś do picia?
- Woda mi wystarczy -odpowiedział grzecznie
- Skoczę do kuchni, a ty możesz iść do mnie. Drugie drzwi po lewej, na górze -powiedziałam i odwróciłam się w kierunku kuchni.
*Harry*
Drugie drzwi po lewo, drugie drzwi po lewo. Wszdłem do pokoju. To nie była sypialnia, raczej pokój artystyczny. No tak, przecież Kate powiedziała 'artystka-niezdara'. Isabella jest artystką, całkiem niezłą jak widzę. Powiedział bym, że czasami doskonałą. Ściany w pokoju były pokryte czarną farbą, a białą były narysowane kobiety w różnych pozycjach baletowych. Pewnie sama to zrobiła. Zacząłem przyglądać się różnym jej dziełom. Najbardziej zwróciłem uwagę na połączenie pięknej kobiety i kota, nie mogłem oderwać oczu.
- Na miłosć boską, Harry! -powiedziała Izzy przeczesując swoje blond włosy -Co ty tu robisz?
___________
I na tym kończymy 3rozdział:)
Zapraszam do komentowania i rozsyłania bloga po znajomych :)))

Super czekam na next ! ;*
OdpowiedzUsuńWłaśnie dodałam:)))!
Usuń