*Isabelle*
-To co, na zakupy teraz? -zapytała Kate sztucznie się uśmiechając. Zmęczona, spocona po 2godzinnym treningu mam iść na zakupy? I to w dodatku z Kate? Nie, dziękuję.
- Ee, wiesz, nie za bardzo mogę iść. Umówiłam się już z Tommym, wybaczcie -powiedziałam jąkając się od nie wymyślonego wcześniej wyjścia awaryjnego.
- To dlatego Harry taki przybity? -zagadnęła mnie Anderson, chytrze się uśmiechając -Bo masz chłopaka?
-Och, nie, to nie to. Tommy nie jest moim chłopakiem, to mój szofer. No, bardziej mojej mamy. -tłumaczę się rozbawiona, wyobrażając sobie mnie i Tommy'ego jako parę. -Czekaj, a co jest z Harrym?
- Przeżywa, że nie jesteśmy już razem -odpowiada szybko Kate, zanim Anderson zdołała wykrzesać z siebie jakiekolwiek słowa. Co ona powiedziała? Kate Nage i Harry Styles? Jako para? Byli ze sobą? Próbuję sobie wyobrazić Harrego, który jest z jakąś dziewczyną, jak ją przytula i szepce czułe słówka, ale nie mogę. Harry i związek? Nie, nie pasuje mi to do siebie.
- Nie umiem sobie wyobrazić Harrego w związku -przyznaję szczerze
- Nie musisz -mówi Kate lodowatym tonem -i tak by nie zwrócił na ciebie swojej uwagi.
- A właściwie ile wy byliście razem? -pyta Anderson
- Hm, jakieś 3tygodnie -mówi dumnie Kate na co prycham pod nosem. Długo jak widzę. Nie dziwię się, kto by wytrzymał tyle z taką jędzą? Pewnie robiła mu kazania, a biedny nie wytrzymał. Spoglądam w prawo i widzę Harrego opartego o swój samochód, uważnie nam się przygląda. Pochwycił moje spojrzenie i je odwzajemnił, wpatrywaliśmy się w siebie przez kilka sekund. Chłopak rękoma odepchnął się od swojego samochodu i ruszył w naszym kierunku. Kiedy wpadłam w trans o nazwie 'Harry Styles', dziewczyny zaczynały rozmawiać o nowym układzie cheerleaderskim. Spuszczam wzrok kiedy Harry staję na przeciwko mnie, dziewczyny cichną, a ja kompletnie nie wiem jak mam się zachować. Sytuacja jest dziwna i niekomfortowa, i ani trochę mi się to nie podoba.
*Harry*
-Hej -mówię, przerywając tą kompletną ciszę, która powstała wraz z moim nadejściem. -Jadę zaraz do centrum handlowego, chcecie jechać ze mną? -pytam, zupełnie nieświadomy tego, co mówię.
- Ty i centrum handlowe? dobrze się czujesz? -naśmiewa się Anderson
- Pewnie -piszczy Kate w tym samym momencie
- No tak, muszę coś sprawdzić w takim jednym sklepie. -Mówię, ignorując blondynkę. Jej tam nie chcę. Anderson wie, że coś kręcę, lecz nic nie mówi. Mam przeczucie, że gdy nadarzy się okazja o wszystko mnie wypyta.
- No dobrze to jedźmy -mówi Anderson i przytula się do Izzy. Po co ją przytula? To ona nie jedzie z nami? Ale się wpakowałem, wyjazd do centrum z Kate to piekło. Patrzę się pytająco na Izzy, która lekko wzrusza ramionami, zanim wypowiada cicho słowa:
-Nie jadę z wami
- Co? Czemu?-mówię szybko, trochę za szybko, bo dziewczyna aż podskakuje przez moje niespodziewane zachowanie
- Tommy zaraz tu będzie -mówi i patrzy prosto w moje oczy. Tommy? Kto to, do cholery, jest Tommy?
- Kto? -pytam przez zaciśnięte zęby.
-Tommy -odpowiada zniecierpliwiona Kate -Możemy już jechać?
- Kto to jest Tommy? -pytam wciąż, nie zwracając uwagę na Kate, która wzdycha przez brak zainteresowania jej osobą.
- Szofer, idioto. - wtrąca się Anderson i kładzie mi dłoń na ramieniu. Zaraz ją ściąga i mówi do Izzy -Do jutra, mała.
- Idźcie do samochodu -mówię i podaję Anderson kluczyki, kiedy dziewczyny odchodzą biorę głęboki- Izzy, bo ja chciałbym z tobą porozmawiać -dziewczyna podnosi na mnie swój wzrok
- Harry, daj spokój. Wiem, robisz tak z każdą nowo poznaną dziewczyną. Rozumiem, jesteś szkolnym podrywaczem. Dla Ciebie to normalka. -mówi z lekkim wyrzutem, nie mam jej tego za złe.
- Ej, ej, ale daj mi coś powiedzieć. -staram się mówić spokojnym głosem, chociaż w środku jestem strasznie zdenerwowany. Zakładam jej pasemko włosów za ucho i kciukiem delikatnie pocieram jej policzki. Izzy przez krótką chwilę poddaję się mojemu dotykowi, lecz sekundę później nie czuję już jej skóry pod palcami. Odsunęła się. -Chciałem powiedzieć, że mi przykro. Nie powinienen się tak zachować, przepraszam.
Skinęłam tylko głową na przeprosiny chłopaka, nie wiedząc co powiedzieć więcej spojrzałam w stronę samochodu Harrego. Dziewczyny nie weszły do środka pojazdu ciekawe co będziemy robić sami. Teraz stały z otwartymi buziami, oby dwie kręcąc głową. Harry podążył wzrokiem w tym samym kierunku, a Anderson pogroziła mu palcem. Harry się roześmiał i pokazał jej uniesiony w górę kciuk. Odwrócił się do mnie.
-Nie zostawiaj mnie z nimi samego, proszę -powiedział błagalnym głosem
-Tommy zaraz tu będzie -mówię i posyłam mu przepraszający uśmiech. Chłopak tylko wzdycha nie wiedząc jak ma się zachowywać. A może tylko udaję? Moje myśli przerywa klakson samochodu Tommy'ego, który wjeżdża na szkolny parking.
-Witaj, księżniczko -mówi tak tylko dlatego, by mnie zirytować i ośmieszyć przed chłopakiem.
- Ta, hej Tommy -mówię, po czym odwracam się do szkolnego podrywacza -Do jutra, Harry.
Mam zamiar już przejść na drugą stronę, by usiąść na przednim siedzeniu, tuż obok Tommy'ego, lecz Harry łapie mnie za rękę, bym zwróciła się w jego stronę.
Nachyla się do mnie, a jego usta delikatnie muskają mój policzek -Do jutra, księżniczko -puszcza mi oczko i udaję się do dziewczyn, które nadaj stoją przed samochodem.
Oszołomiona wsiadam do auta, a Tommy tylko posłał mi rozbawiony uśmiech.
Co się właściwe stało? Harry mnie przeprosił? Wszystko dzieje się tak szybko, że nie zauważam połowy istotnych rzeczy.
- Co? Czemu?-mówię szybko, trochę za szybko, bo dziewczyna aż podskakuje przez moje niespodziewane zachowanie
- Tommy zaraz tu będzie -mówi i patrzy prosto w moje oczy. Tommy? Kto to, do cholery, jest Tommy?
- Kto? -pytam przez zaciśnięte zęby.
-Tommy -odpowiada zniecierpliwiona Kate -Możemy już jechać?
- Kto to jest Tommy? -pytam wciąż, nie zwracając uwagę na Kate, która wzdycha przez brak zainteresowania jej osobą.
- Szofer, idioto. - wtrąca się Anderson i kładzie mi dłoń na ramieniu. Zaraz ją ściąga i mówi do Izzy -Do jutra, mała.
- Idźcie do samochodu -mówię i podaję Anderson kluczyki, kiedy dziewczyny odchodzą biorę głęboki- Izzy, bo ja chciałbym z tobą porozmawiać -dziewczyna podnosi na mnie swój wzrok
- Harry, daj spokój. Wiem, robisz tak z każdą nowo poznaną dziewczyną. Rozumiem, jesteś szkolnym podrywaczem. Dla Ciebie to normalka. -mówi z lekkim wyrzutem, nie mam jej tego za złe.
- Ej, ej, ale daj mi coś powiedzieć. -staram się mówić spokojnym głosem, chociaż w środku jestem strasznie zdenerwowany. Zakładam jej pasemko włosów za ucho i kciukiem delikatnie pocieram jej policzki. Izzy przez krótką chwilę poddaję się mojemu dotykowi, lecz sekundę później nie czuję już jej skóry pod palcami. Odsunęła się. -Chciałem powiedzieć, że mi przykro. Nie powinienen się tak zachować, przepraszam.
*Isabelle*
-Nie zostawiaj mnie z nimi samego, proszę -powiedział błagalnym głosem
-Tommy zaraz tu będzie -mówię i posyłam mu przepraszający uśmiech. Chłopak tylko wzdycha nie wiedząc jak ma się zachowywać. A może tylko udaję? Moje myśli przerywa klakson samochodu Tommy'ego, który wjeżdża na szkolny parking.
-Witaj, księżniczko -mówi tak tylko dlatego, by mnie zirytować i ośmieszyć przed chłopakiem.
- Ta, hej Tommy -mówię, po czym odwracam się do szkolnego podrywacza -Do jutra, Harry.
Mam zamiar już przejść na drugą stronę, by usiąść na przednim siedzeniu, tuż obok Tommy'ego, lecz Harry łapie mnie za rękę, bym zwróciła się w jego stronę.
Nachyla się do mnie, a jego usta delikatnie muskają mój policzek -Do jutra, księżniczko -puszcza mi oczko i udaję się do dziewczyn, które nadaj stoją przed samochodem.
Oszołomiona wsiadam do auta, a Tommy tylko posłał mi rozbawiony uśmiech.
Co się właściwe stało? Harry mnie przeprosił? Wszystko dzieje się tak szybko, że nie zauważam połowy istotnych rzeczy.
*Harry*
-Więc o ile się założyliście? -pyta mnie Kate, kiedy odwożę ją do domu
-Co? Powiedział Ci? -Tak to jest, gdy Zayn ma coś utrzymać w sekrecie
-Tak, powiedział. Mów o ile- nalega Kate
- 2kawałki -odpowiadam
-Nie najgorzej -Dla Kate to kupa szmalu, zabiła by nawet za takie pieniądze.
*Isabella*
Kiedy weszłam do domu, zastała mnie głucha cisza. No tak, przecież mamy nigdy nie ma. Zamknęłam za sobą drzwi, zdjęłam buty i poszłam do kuchni zrobić coś do jedzenia. Otwieram wielką lodówkę i nie mogę się na nic zdecydować. W końcu zdecydowałam się na jakiś twarożek, do którego zrobiłam sobie kakao.
Siadałam właśnie na kanapie w salonie, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi. Zanim wstałam to odłożyłam twarożek i ruszyłam do drzwi wejściowych. Szarpnęłam drzwi do siebie. Zamarłam. Spojrzałam na dziewczynę z blond włosami, która tylko uśmiechnęła się sztucznie.
-Co ty tu robisz, Kate? -zapytałam niezbyt grzecznie
-Przyszłam do ciebie, nie widzisz? -odparła, poprawiając włosy i obciągając koszulkę w dół.
-Widzę właśnie -powiedziałam, a potem dodałam na tyle cicho, że nie mogła tego usłyszeć- czasem chciałabym być ślepa
-Mówiłaś coś? -przepchnęła się miedzy mną, a futryną drzwi do salonu. Rozgościła się jakby była tu już kilka razy, torebkę zrzuciła z ramienia na kanapę, po czym sama na niej zasiadła, kładąc nogi na stole.
-Przyszłaś po coś konkretnie? -Idź już sobie, idź już sobie, idź już sobie. Powtarzałam to sobie jak mantrę, mając nadzieję, że coś to poprawi. No tak, jak to mówią -nadzieją matką głupich.
-Tak, wiesz potrzebuję pomocy. Mogłabyś mnie przenocować? -Co? Nie ma mowy!
-Emm-zaczęłam, próbując wymyślić w głowie szybkie rozwiązanie ten chorej sytuacji -A nie masz jakiś przyjaciółek? -proszę, udawaj, że chociaż je masz. Dobra, przyznaję, że jestem dość niemiła, ale ta dziewczyna od samego początku doprowadza mnie do szaleństwa.
-Wiesz, zawsze mogę iść nocować u Harrego- puszcza mi figlarnie oczko. Chyba nie myśli, że coś łączy mnie i Harrego? Dobra, ona wcale nie myśli.
-Okej, to pozdrów go ode mnie -mówię, a mina dziewczyny staję się obojętna. -Wiesz, jestem trochę zajęta. Nie chcę być niegrzeczna -och, obie dobrze wiemy, że chcę być niegrzeczna -ale mogłabyś już pójść.
-Oj, daj spokój! -powiedziała radośnie- masz ile? 17 lat? zabaw się trochę, użyj życia! -tak, właśnie będę się bawić. Będę bardzo szczęśliwa jak tylko przekroczy próg mojego domu. Nie mam szczególnego powodu, by tak ją traktować, lecz jej zachowanie jak i bardzo głęboka osobowość, odpychają mnie.
- Mam używać życia jak ty tu będziesz? Kate wiesz, że to tak nie działa? -pytam dziewczynę, która chyba powoli, bardzo powoli łapie, że nie chcę jej towarzystwa.
-Nie? Harry zawsze wspominał, że lubi szalone dziewczyny, a nie takie ciche myszki jak ty- powiedziała złośliwie, zebrała swoje rzeczy, rzuciała krótkie 'nara' i wyszła.
A nie takie ciche myszki jak ty, ciche myszki jak ty... Gdyby tylko wiedziała coś o mojej przeszłości....
Siadałam właśnie na kanapie w salonie, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi. Zanim wstałam to odłożyłam twarożek i ruszyłam do drzwi wejściowych. Szarpnęłam drzwi do siebie. Zamarłam. Spojrzałam na dziewczynę z blond włosami, która tylko uśmiechnęła się sztucznie.
-Co ty tu robisz, Kate? -zapytałam niezbyt grzecznie
-Przyszłam do ciebie, nie widzisz? -odparła, poprawiając włosy i obciągając koszulkę w dół.
-Widzę właśnie -powiedziałam, a potem dodałam na tyle cicho, że nie mogła tego usłyszeć- czasem chciałabym być ślepa
-Mówiłaś coś? -przepchnęła się miedzy mną, a futryną drzwi do salonu. Rozgościła się jakby była tu już kilka razy, torebkę zrzuciła z ramienia na kanapę, po czym sama na niej zasiadła, kładąc nogi na stole.
-Przyszłaś po coś konkretnie? -Idź już sobie, idź już sobie, idź już sobie. Powtarzałam to sobie jak mantrę, mając nadzieję, że coś to poprawi. No tak, jak to mówią -nadzieją matką głupich.
-Tak, wiesz potrzebuję pomocy. Mogłabyś mnie przenocować? -Co? Nie ma mowy!
-Emm-zaczęłam, próbując wymyślić w głowie szybkie rozwiązanie ten chorej sytuacji -A nie masz jakiś przyjaciółek? -proszę, udawaj, że chociaż je masz. Dobra, przyznaję, że jestem dość niemiła, ale ta dziewczyna od samego początku doprowadza mnie do szaleństwa.
-Wiesz, zawsze mogę iść nocować u Harrego- puszcza mi figlarnie oczko. Chyba nie myśli, że coś łączy mnie i Harrego? Dobra, ona wcale nie myśli.
-Okej, to pozdrów go ode mnie -mówię, a mina dziewczyny staję się obojętna. -Wiesz, jestem trochę zajęta. Nie chcę być niegrzeczna -och, obie dobrze wiemy, że chcę być niegrzeczna -ale mogłabyś już pójść.
-Oj, daj spokój! -powiedziała radośnie- masz ile? 17 lat? zabaw się trochę, użyj życia! -tak, właśnie będę się bawić. Będę bardzo szczęśliwa jak tylko przekroczy próg mojego domu. Nie mam szczególnego powodu, by tak ją traktować, lecz jej zachowanie jak i bardzo głęboka osobowość, odpychają mnie.
- Mam używać życia jak ty tu będziesz? Kate wiesz, że to tak nie działa? -pytam dziewczynę, która chyba powoli, bardzo powoli łapie, że nie chcę jej towarzystwa.
-Nie? Harry zawsze wspominał, że lubi szalone dziewczyny, a nie takie ciche myszki jak ty- powiedziała złośliwie, zebrała swoje rzeczy, rzuciała krótkie 'nara' i wyszła.
A nie takie ciche myszki jak ty, ciche myszki jak ty... Gdyby tylko wiedziała coś o mojej przeszłości....



Zwykły dzień a jednak uśmiech na twarzy z powodu kolejnej części.
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejne// Pozdrawiam :-)
Ps Kiedy kolejna część ??? Już czekam ;-)
już jest:)!
Usuńdziękuję, takie komentarze powodują uśmiech na mojej twarzy:*!
Jezu fnvbadshgvbawsf ale świetne *_*
OdpowiedzUsuńHarry jest taki czarujący ♥ Informuj o nowych rozdziałach :3
zapraszam również do siebie i skomentowania 3 rozdziału :
http://czechorka.blogspot.com/2014/02/03-rozdzia-idiots-everywhere.html#comment-form
już jest:)
Usuńdziękuję:*