środa, 19 marca 2014

11

Patrzę się na nich, a oczy prawie wychodzą mi z orbit. Co tu się dzieję, do cholery? Nie zadaję tego pytania głośno. Robi to za mnie wściekła Anderson.
- Co tu się dzieję, do cholery? -warczy -Ty -wskazuje na Kate -robisz wypad, w tym momencie. A ty -wskazuje na Harrego -ubierz się i lepiej zrób rachunek sumienia, bo łatwo teraz nie odpuszczę.
Kate przeciąga całą tę sytuacje jak najdłużej się da, powoli zakłada koszulkę, a następnie staję na palcach próbując dosięgnąć usta Harrego. Chłopak nie odpowiada na jej małą zachciankę czułości, jedyne co robi to patrzy na mnie. Wprost w moje oczy.
Anderson nie wytrzymuję i bierze dziewczynę za ramię i wyprowadza z domu. Kate zatrzymuje się przy mnie i mówi głosem pełnym jadu. Gdyby tylko jej głos mógłby zabijać, leżałabym już martwa na marmurowej kuchennej posadzce.
- Jak idzie wam układ? -zapytała -Wymyśliłam ostatnio świetny ruch -przechwala się
-Pokaż -mówię obojętnie. Widzę jak w oczach dziewczyny migoczą złośliwe iskierki.
- Izz -mówi ostrzegającym tonem Anderson
- Nie, spoko, niech pokaże -mówię jej. Ciekawość wzięła górę.

Razem z Anderson wybuchamy śmiechem. Ona coś takiego chcę pokazać na mistrzostwach? Dziewczyna robi urażoną minę, chyba naprawdę spodobał jej się ten ruch. 
-Izz, pokaż jej jakiś ruch. Prawdziwy ruch, a nie jakieś wygibasy -powiedział Zayn, który delikatnie przyciągnął mnie do swojego boku i szepnął na ucho -tylko coś seksownego, proszę -po czym musnął ustami moje ucho. Zadrżałam, a on przez to lekko się uśmiechnął. Wiedział, że tak na mnie zadziałał. 
- U nas to się robi tak -powiedziałam do Kate i delikatnie odsunęłam się od Zayna.

-Dziewczyno rządzisz -powiedział John i nastawił rękę, żebym mogła mu przybić piątkę. 
-No tak, ładnie, ładnie. Od kogo to ściągnęłaś? -zapytała złośliwie Kate -a może mama wynajęła ci choreografa, hm? 
-Moje mamy do tego nie mieszaj -powiedziałam -a teraz robisz wypad z mojego domu. 
Dziewczyna odwróciła się na pięcie i z dumnie uniesioną głową wyszła z kuchni. Teraz wszystkie pary oczu spojrzały na Harrego. 
- Co? -odezwał się po raz pierwszy odkąd tu weszliśmy. 
- Gówno -odpowiedział mu niemiło Zayn. 

*Harry* 

Nie spodziewałem się, że Izzy wróci tak szybko do domu. Fakt, nie powinienem był zapraszać do jej domu Kate, a tym bardziej się z nią obmacywać. Co ze mnie za facet? Za jakiego gościa uważa mnie teraz Izzy? Najpierw ja całuje, a potem ona zastaje mnie z Kate na wpół rozebranych. No pięknie, jestem największym palantem świata. 
 Wkurzył mnie Zayn, kiedy przyciągnął Izzy do siebie i coś jej powiedział na ucho. I to jej ciało, które pasowało do jego.. Idealnie jej głowa pasowała do miejsca pod jego szyją. Boże, co to ma być? Zaraz coś rozwalę, najlepiej twarz Zayna.
Zawsze kiedy próbuję coś naprawić..rozwalam to jeszcze bardziej. Jak to możliwe, że jestem taki do dupy? 
Zanim pojawiła się Isabella czułem, że jestem spoko gościem. Na którego lecą laski, wchodzą mu do łóżka. Nawet nie musiałem się starać, by zwrócić na siebie uwagę. Co jest w tej dziewczynie? Ciągnie mnie do niej, ciągnie jak cholera. Nawet Kate nie potrafi odwrócić mojej uwagi od Izzy. Nie podoba mi się to co czuje. Nie chce tego czuć. 
-Gówno? -pytam mulata -O co ci, do cholery, chodzi? 
-Hm -udał, że się zamyśla -Może nie podoba mi się fakt, że łamiesz swoje obietnice? Albo, że przyprowadzasz tutaj Kate? To nawet nie twój dom! 
-Przyganiał kocioł garnkowi! -warknąłem, ignorując resztę wypowiedzi chłopaka.
-Wiecie co? -powiedziała Anderson, wchodząc do kuchni -Jeśli macie zamiar na siebie warczeć bez powodu to zapraszam wan na dwór. Nikt mi się nie będzie tu kłócił. 
-Pani domu, co? -Izzy rzuciła z uśmiechem i podciągnęła się na blat. Jej nogi wisiały dobre 30cm nad ziemią. W mojej głowie powstała wizja, że właśnie stoję tam przy niej, właśnie między jej nogami, ręce trzymam na jej biodrach. Delikatnie całuję ją w obojczyk i naznaczam ścieżkę małymi pocałunkami wzdłuż jej szyi, aż do miękkich ust. Całuję ją bardzo namiętnie i wkładam w ten pocałunek wszelkie emocje gromadzące się w mnie. Izzy mruczy i przyciąga mnie bliżej do siebie. 
 Wizja się rozmyła chowając w głąb umysłu w momencie, gdzie Zayn mnie szturchnął łokciem 
-Sorry, stary -powiedział i za chwile posłał Izzy uśmiech. Odwzajemniła go. Onieśmielona spuściła głowę w dół tak, ze włosy zasłoniły jej twarz. Nie kryj twarzy, piękna.
-Anderson -powiedziała Izzy, kiedy już podniosła głowę do góry. Rumieńce, których nikt wcześniej nie dostrzegł właśnie schodziły jej z twarzy. Uśmiech pojawił się od ucha do ucha -Musze Ci coś pokazać. Chodź, proszę.
- Okej, okej. -powiedziała zdziwiona Anderson
-Andy -zatrzymał ją John -będę się już zbierał -powiedział, dał jej buziaka w policzek, posłał uśmiech Isabelli, a mi i Zaynowi kiwnął tylko głową. Wyszedł z kuchni, a po chwili usłyszeliśmy delikatne trzaśnięcie drzwiami wejściowymi. 
-Możemy iść -powiedziała Anderson -Prowadź 
Isabella zeskoczyła delikatnie z blatu i poszła w stronę schodów. Wszyscy ruszyliśmy za nią. 

*Isabella*

-Dziewczyno! Chyba sobie żartujesz! -Anderson jest wyraźnie zadowolona, cieszę się z tego jak mała dziewczynka. 
-To jak? -pytam -Podoba Ci się? 
Anderson nic nie odpowiedziała, jedynie rzuciła się w moją stronę z wyciągniętymi ramionami. Mocno przyciągnęła mnie do siebie.
-Jest wspaniale! Nie mogę w to uwierzyć! -mówi szybkim tonem. Chłopcy, którzy stoją jeszcze w progu drzwi nie są wtajemniczeni w nasz pomysł. Posyłają nam zdziwione spojrzenia. 
- To uwierz -mówię i delikatnie ją od siebie odsuwam. 
-Aaa! -pisnęła i zaczęła podskakiwać przebierając wysoko nogami.
- No już, już. Nie przyzwyczajaj się -powiedziałam już mniej entuzjastycznie -za 2miesiące mnie już tu nie będzie. 
-Jak to? -spytał Harry
-Bo się przeprowadzę, piąty raz w tym roku -powiedziałam. Trochę głupia sprawa, zawsze gdy przywiąże się do kogoś, muszę się przeprowadzać. Nigdy, naprawdę nigdy, nie mieszkałam w jednym mieście dłużej niż 4miesiące. Nie mam też prawdziwych przyjaciół, bo nie zdążyłam się z nikim na tyle zakolegować by utrzymać jakikolwiek kontakt po wyprowadzce. To smutne, bardzo smutne, ale prawdziwe. 
- Teraz będzie inaczej -powiedział Harry wkładając w te słowa tyle wiary, że i ja zaczęłam w to wierzyć. Kiedy spojrzałam w jego oczy zauważyłam, że on naprawdę w to wierzy, to nie są zwykłe słowa. Nie wiem dlaczego, ale myślę, że on zrobi wszystko co w jego mocy, by zatrzymać mnie w tym miejscu. Ale czy mając na myśli miejsce, mam na myśli miasto? Czy może miejsce obok niego? Często gubię się w tym. Gubię się w tych uczuciach. W uczuciach do Harrego. Chłopak ewidentnie  nie jest mi obojętny. Wiem, że on wie, że nie jest. Mimo wszystko sprawia, że cierpię. Może nieświadomie to robi, lecz nadal robi. Chociaż by sprowadzając Kate do mojego domu, czy pomagając Kate w wyrzuceniu  mnie z drużyny. 
- Czemu tak często się przeprowadzacie? -zapytała Anderson -Znaczy wiedziałam, że już kilka razy się przeprowadzałaś, ale wow. Nie miałam pojęcia, że aż tak często. 
- Praca mamy -tłumaczę -a przynajmniej taka jest wersja dla mnie. Może uciekamy przed moim ojcem -żartuję sobie -albo jakaś mafia nas ściga.
-Co się stało z twoim ojcem? -zapytał mnie Harry. 
-Może usiądziemy? -zapytałam i sama usiadłam na zimnej podłodze. Kiedy wszyscy poszli moim przykładem i stworzyliśmy sobie kółko zaczęłam mówić. Mówiłam tak cicho, że moi znajomi musieli się przysunąć bliżej mnie. -Kiedy miałam 7 lat mieszkałam w Hollywood, mama wciąż pracowała, dopiero zaczynała prowadzić firmę. Nigdy nie było jej w domu. Ale tata.. ojciec -poprawiłam się, nigdy nie będę mówić 'tata' - ale ojciec też zostawał. Zostawaliśmy w trójkę. Ja, ojciec i Melania. 
-Kim jest Melania? -zapytał cicho Harry 
-Melania jest.. -łza spłynęła mi po policzku, po szyi, aż wsiąknęła w materiał koszuli. -była. Melania była moją siostrą -kolejne łzy zaczęły mi spływać. Harry przesiadł się bliżej mnie i delikatnie objął swoim ramieniem. 
- Co z Melanią? -zapytał Zayn 
- Nie żyję -szepnęłam tak cicho, że nikt nie usłyszał. Może oprócz Harrego, który praktycznie przyciskał mnie teraz do siebie. 
- Co? -zapytała Anderson, która nie dosłyszała 
- Zabił ją! Rozumiesz?! -krzyknęłam -On ją zabił -powiedziałam już ciszej, a 3 pary oczy spojrzały na mnie.


____________________________________________
Witam, witam, mam nadzieję, że się podoba:) Liczę na większą ilość komentarzy, bo to jednak motywuję:)
Pozdrawiam:* 

8 komentarzy: