poniedziałek, 10 marca 2014

8


-No i co zamierzasz zrobić? Tak po prostu zbierzesz ładne dziewczyny? Puścisz muzykę i co? W ciągu 6 tygodni nie nauczą się tańczyć! Nie na taki poziom! A dodatkowo ładne dziewczyny są leniwe! To będzie koszmar, i doskonale zdajesz sobie z tego sprawę. -mocno dramatyzuję, wiem o tym, ale jakoś muszę się wyładować. Gdyby nie było tu Anderson już dawno byłabym na górze, w swoim artystycznym pokoju. Mama często nazywa te pokoje otchłanią, bo gdy tam wchodzę nie ma mnie przez połowę dnia.
- Izzy, znam takie co nie są leniwe, a są piękne-powiedziała Anderson, po czym spojrzała na mnie znacząco i uśmiechnęła się zaczepnie -nie jesteś leniwa, prawda?
-och, zamknij się -powiedziałam ze śmiechem -To jak to widzisz, co? Werbujemy ładne dziewczyny, dajemy im krótkie spódniczki i niech pokazują tyłek na zawodach? Dupą świata nie podbiją!
- Słodko, że uważasz, iż siedzimy w tym razem. - posłała mi najszerszy uśmiech jaki kiedykolwiek u niej widziałam - Ale nie, nikt tu tyłka wypinać nie będzie. No może oprócz Kate.  Więc przewidziałam taki obrót spraw. Zamówię nam trenerkę, jest świetna. Rusza się niesamowicie, z gracją, jej układy mogą podbijać świat. - mówi podekscytowana, z wielkim uśmiechem na twarzy -Już dzwonię, bądź cicho.
Słyszę jak telefon dzwoni mi z kurtki, którą rzuciłam gdzieś w przedpokoju. Wychodzę bez słowa, by nie przerywać Anderson. Kiedy prawie mam już telefon w ręce, on przestaje dzwonić. Za chwilę znów wydobył się dźwięk dzwonka. Na ekranie pojawia się szereg liczb:
662-459-325
Wypuszczam powietrze, które nieświadomie wstrzymywałam i odbieram dzwoniący telefon.
-Halo? -staram się brzmieć przyjemnie
-Wróć tu do salonu, idiotko. -mówi rozbawiony głos Anderson -Mam dla ciebie ważną wiadomość.
Ruszam w stronę dużego pokoju, gdzie zostawiłam wcześniej dziewczynę. Leży rozłożona na sofie, a kiedy wchodzę nawet nie zmienia pozycji. Nogi na oparciu, a głowa delikatnie spada w dół.
- Witam, witam, pani trener. -mówi Anderson poważnym tonem

*Harry*

-Zayn! Zayn, otwieraj te pieprzone drzwi! -krzyczę i walę pięściami do drzwi od 10minut. Zwariować można. Chyba za inwestuję i kupię mu obroże magnetyczną i przyczepie do kutasa. Może wtedy zareaguje i ruszy dupę, by otworzyć mi te drzwi. Dzwonię dzwonkiem i znów pukam, dzwonie, pukam i tak w kółko. 
- Zayn! Napalone laski są ze mną! -krzyczę na tyle głośno, by usłyszał ze swojej sypialnie, jednakże ludzie przechodzący po ulicy posyłają mi dziwne spojrzenia.
 Słyszę ciężki tupot stóp. Dzięki ci Boże.
- Czego? -pyta Zayn przez zamknięte drzwi
- Przyszedłem ukraść ci brykę. A walę do drzwi, bo może chcesz o tym wiedzieć. -mówię sarkastycznie, a za chwilę zniżam głos -Otwieraj te drzwi, idioto.
Chłopak przesuwa zasuwę i po chwili drzwi się otwierają. Zayn stoi bez koszulki, a spodnie dresowe ma nisko opuszczone na biodrach. Patrzy na mnie wzrokiem mordercy. 
- Obudziłeś mnie -rzucił oskarżającym tonem - Mów czego chcesz i daj mi pospać
- Chcę podwoić stawkę -mówię na jednym wdechu
- Co? Pewnie coś za tym stoi -stwierdza i patrzy uważnie na moją twarz, kiedy zadaje kolejne pytanie -Tu chodzi o nią? O Isabelle?
- Taa, obecnie mnie nienawidzi -mruknąłem - potrzebuję więcej czasu.
- Nic nowego, wiele lasek cie nienawidzi -wzrusza ramionami -co wcale nie znaczy, że nie przespały by się z tobą kolejny raz. Więc co zrobiłeś bogatej blondi? 
- Nie mów tak na nią -bronię jej, jakbym mógł pozwolić komukolwiek ją obrażać? - Nic jej nie zrobiłem. Po prostu przeleciałem Kate. Potem poszedłem z nią na jej trening, a ona wymyśliła jakieś gówno dla Izzy, żeby ją wylać z drużyny. Rozumiesz? Walała ją bez powodu! 
- I dlatego Cie nienawidzi? Bez przesady, tylko przeleciałeś byłą dziewczynę -no tak, dla niego to nic nie znacząca dziewczyna.
- Nie, Kate powiedziała jej, że ze sobą spaliśmy. A potem widziała nas jak się całowaliśmy. Po tym jak ją wylała. - mówię, a moja głowa coraz bardziej spada w dół ze całkowitego zażenowania moim zachowaniem. Nic nie powiedziałem Kate, nie stanąłem w obronie Izzy. 
- Stary, chyba wpadłeś -podniósł mi głowę i spojrzał w moje oczy, westchnął - i to porządnie. 
Nie powiedziałem nic, nie dałem mu żadnego znaku na potwierdzenie jego słów, ale myślę, że po tylu latach znajomości zna mnie lepiej niż ja sam siebie. 
- To co, chcesz zerwać zakład? -zapytał 
- Nie? Jestem Harry Styles! Jestem zdobywcą!. - i jestem kompletnie zauroczony Isabellą Soul.

*Isabella*

- Co? Nie, nie ma mowy! -próbuję się bronić przed pomysłem Anderson. Dziewczyna spojrzała na mnie smutnym wzrokiem.
- Izzy, musimy, nie mamy wyjścia! -powiedziała i zaczęła zbierać swoje rzeczy z salonu -Musze się zbierać, ale obiecaj mi, ze chociaż to przemyślisz. 
Poddaje się, powinnam to dla niej zrobić. Ona stanęła w mojej obronie i dobrowolnie odeszła z drużyny, której za rok prawdopodobnie była by kapitanem. Przytaknęłam jej głową i podeszłam do niej. Rozłożyłam ramiona, a dziewczyna delikatnie w nie weszła i otuliła swoimi. 
- Dziękuję Anderson, za wszystko -szepnęłam
- Nie ma za co, kochanie -skradła mi buziaka w policzek i odsunęła się ode mnie -Serio, muszę iść. Umówiłam się z mamą, że będę wcześniej. 
Ruszyła w stronę drzwi i rzuciła krótkie 'nara maleńka' po czym zamknęła za sobą drzwi. 
Zostałam sama. Znowu sama. Sama w dużym domu. Cudownie..

Poobijałam się jakiś czas, ale zaczęło mi się to nudzić. Weszłam na piętro do pokoju z lustrami, gdzie mogłam spokojnie tańczyć. Pokój jest bardzo przestronny, a lustra na ścianach z każdej strony odbijają moje odbicie. W prawym rogu pokoju znajduję się cała potrzebna elektronika. Wielkie głośniki, kilka mniejszych rozmieszczonych na ścianach pod sufitem. No i oczywiście radiostacja i notebook, bez których taniec staje się nudny. Taniec bez muzyki to jak płatki bez mleka. Suche, ale nadal zjadliwe.  Mama od zawsze wolała mój taniec od malowania, więc pchała mnie w tamtą stronę. Zapisywała mnie na różne warsztaty, na które nie mogłybyśmy sobie pozwolić, gdyby nie jej praca. 
Stanęłam na środku pokoju, włączyłam muzykę z pilota, który za chwilę potoczył się po podłodze pokoju. Muzyka przepłynęła przez moje ciało i zaczęła wprawiać je w ruch. 

 
-Kochanie, o mój Boże! Ty tańczysz! -krzyknęła uradowana mama, która trzymała za rękę Paula. Harry opierał się o framugę drzwi.
-Tańczyłam, zanim mi nie przerwaliście - wyłączyłam muzykę i odparłam obojętnym tonem, ale po skrzywionej minie mamy, wnioskuję, że przesadziłam z tą obojętnością. Posłałam jej lekki uśmiech -ale mogę wam coś pokazać, jeśli chcecie zobaczyć. 
-Pokazuj, a nie gadasz -powiedział cały w skowronkach Paul.Włączyłam od nowa piosenkę, ustawiając chwilę przed refrenem. 

 

Zostałam nagrodzona brawami, a Harry zaczął gwiżdżeć na palcach. Mój entuzjazm przygasł kiedy przeniosłam swój wzrok na niego. Wdech, wydech, wdech..



_______________________________________________
Okej, kilka rzeczy:)!

1. https://www.facebook.com/handmadeprzytulaki?fref=ts wchodzimy, dajemy lajka, ogladamy rzeczy:)!
2. Chciałabym, żebyście więcej komentowali:) Co wam się podoba, a co nie:) 
3. Przepraszam, że dawno nic nie dodwałam, ale nie miałam weny, a nie chciałam by było coś zrobione do dupy. 
4. Wchodzimy, pokazujemy bloga znajomym, udostępniamy go na fejsach, askach, sraskach i tym podobnych 
5. Dziękuję za uwagę i zachęcam do komentowania:)! 

2 komentarze:

  1. http://good-away-baby.blogspot.com/
    ''Chciałabym się obudzić. Choć na chwilkę otworzyć oczy. Wziąć głęboki wdech, zamrugać lub tylko poruszyć kciukiem. Tymczasem musiałam tu tkwić. Ale gdzie było to "tu"?Całą siłą woli jaką w sobie miałam, nakazałam swojemu organizmowi do obudzenia się. Było to trudne, bo byłam zdrętwiała i nieruchoma. Czy mogłam cokolwiek zrobić? A może zostanę tu na zawsze...
    ...Zamknięta we własnym ciele.''
    Zapraszam na bloga o Lou :) xx

    OdpowiedzUsuń
  2. askach, sraskach.. XD Nie mogę. Świetny rozdział, jak zawsze. Udostępnie go na swoim asku :)

    OdpowiedzUsuń