- A, no pewnie, że mówiła -powiedziałam obojętnie, wzruszyłam ramionami i powiedziałam: nie jestem już cheerleaderką.
- Co? Kochanie, co ty mówisz? Jak to nie jesteś? -mama chwyciła mnie za rękę, która leżała na stole.
- Wyrzuciły mnie -mówię wprost, nie ma sensu niczego ukrywać. Mama i tak by się dowiedziała.
- Nie mogą cię tak po prostu wyrzucić -protestuje mama, nie wiem czy stara się utrzymać konwersacje, czy chcę pokazać jaką jest mamą przed naszymi, co ja mówię? przed jej gośćmi.
- Mamo -jęczę -Daj spokój. Jestem duża, dam sobie radę. -'jestem duża, dam sobie radę' jako tradycyjny argument. Tradycyjny argument, który mama zawsze podważy.
- A ja jestem twoją matką i chcę wiedzieć co się dzieje. Więc słucham. -mówi stanowczym głosem mama. Tym głosem, co nie lubi jakiegokolwiek sprzeciwu. -Co za dziewczyny cię wyrzuciły?
Kate Nage, która kupuje twoje ubrania ze starych kolekcji. Jezu, przecież tak nie powiem. Rzuciłam okiem na Paula, który patrzył to na mamę, to na mnie, nie wiedząc jak się zachować. Natomiast Harry uważnie mnie obserwował. Uśmiechnęłam się pod nosem.
- Harry ci chętnie opowie o swojej dziewczynie -powiedziałam złośliwie i wstałam od stołu. -Ale wiecie co? Ja muszę już..
- To nie jest moja dziewczyna! -warknął po chwili Harry przerywając mi
- Cokolwiek -powiedziałam obojętnie -Muszę już iść.
Zrobiłam krok do tyłu, a ręką Harrego owinęła się wokół mojego nadgarstka. Spojrzałam na niego morderczym wzrokiem.
- Ona nie jest moją dziewczyną -powiedział cicho
- Okej, wolisz określenie 'dziewczyna do pieprzenia'? -zapytałam podle- Więc mamo, Harry ci chętnie opowie o swojej dziewczynie do pieprzenia.
- Isabello! -powiedziała ostrzegawczo mama. Harry nie puszczając mojego nadgarstka wstał od stołu.
- Puść mnie, idioto -warknęłam i zaczęłam się wyrywać. Chłopak przytrzymał mnie drugą ręką za ramię i nic nie mówiąc wyprowadził mnie z pokoju. -Co ty, do cholery, wyprawiasz?
Za rogiem pchnął mnie na ścianę i przycisnął swoje ciepłe usta do moich.

Poczułam jego oddech na moim policzku, kiedy przekrzywił głowę by pogłębić pocałunek. Jego usta ruszały się z wyraźną wprawą podczas gdy moje były nieruchome. Warknął, chyba brak reakcji z mojej strony go rozzłościł. Jego ręce owinęły się wokół mojej talii chcąc przyciągnąć bliżej siebie. Mój umysł, który chwilowo się zawiesił przez zapach jego perfum, zapach przy którym nie umiałam się skupić i myśleć, w końcu odzyskał nad sobą panowanie i zmusił moje ciało od oderwania Harrego ode mnie.
- Nie rób tego więcej -warknęłam i ostatecznie wydostałam się z objęć chłopaka -Nie mam zamiaru być jak Kate.
Poczułam jego oddech na moim policzku, kiedy przekrzywił głowę by pogłębić pocałunek. Jego usta ruszały się z wyraźną wprawą podczas gdy moje były nieruchome. Warknął, chyba brak reakcji z mojej strony go rozzłościł. Jego ręce owinęły się wokół mojej talii chcąc przyciągnąć bliżej siebie. Mój umysł, który chwilowo się zawiesił przez zapach jego perfum, zapach przy którym nie umiałam się skupić i myśleć, w końcu odzyskał nad sobą panowanie i zmusił moje ciało od oderwania Harrego ode mnie.
Po tych słowach odeszłam szybkim chodem w stronę schodów, które pokonałam w nadzwyczajnym tempie. Ruszyłam do swojego pokoju, przekroczyłam próg pokoju i od razu rzuciłam się w stronę łóżka, chwytając po drodze telefon.
- Anderson, musimy porozmawiać -powiedziałam do telefonu, kiedy dziewczyna, po 4 sygnałach odebrała swoją komórkę.
*Harry*
Pocałowałem ją. Jezu, ja ją pocałowałem! Co mi odbiło do tego głupie łba? Przecież to było wiadome, że nie odwzajemni pocałunku! Albo, że mnie odepchnie! I po co mi to było? Czasem nie panuję nad swoimi pragnieniami. Teraz ma mnie pewnie za jakąś szuje, a co gorsza uważa, że Kate jest moją dziewczyną. Co prawda była nią kiedyś, ale teraz? Gdyby tylko mnie wysłuchała... Jezu, ale wszystko schrzaniłem.
Jestem Harry Styles i jestem kompletnym głupcem.
Jestem Harry Styles i jestem kompletnym głupcem.
*Isabella*
-Możemy się spotkać? -pytam Anderson, która od 5min opowiada o nowo poznanym chłopaku.
- Wiesz, umówiłam się już z Johnem -mówi przepraszająco -ale zaraz do niego napisze i zapytam czy możesz iść ze mną. W sumie czuła bym się swobodniej, ale jeśli zacznie cie podrywać masz nie reagować -mówi i zaczyna się śmiać
-Okej, okej, zrozumiałam, jest cały twój. Nie patrzeć, nie mówić, nie dotykać, jasne -żartuję
- No, i to ja rozumiem. Napisze ci zaraz smska, ok? Gdzie, co i jak. Nara maleńka -mówi Anderson i rozłącza się nie dając mi żadnej możliwości na odpowiedź.
3 minuty później przychodzi sms. "Starbucks, ten 10 min od ciebie, za 30 min, zgodził się. Pamiętaj bez podrywu! Jest mój"
Odpisałam "Nie śmiałabym zabierać ci chłopaka, ok" i zaczęłam się szykować.
Po zrobieniu lekkiego makijażu, założeniu koszuli z kołnierzykiem i spodni, w których moje nogi wyglądają na dłuższe i szczuplejsze, wzięłam plecak i wrzuciłam do niego najpotrzebniejsze rzeczy. Ruszyłam do salonu, z którego dochodził głośny śmiech mamy i Paula. Uważam to za niezwykle słodkie, że moja mama kogoś ma, że znów kogoś pokochała. Cieszę się, że znalazła Paula.
Kiedy weszłam do salonu Harry podniósł na mnie wzrok, posłał bezczelny uśmiech i wrócił wzrokiem do telefonu. Pewnie pisze z Kate. Przewróciłam oczyma i spojrzałam na mamę i Paula, którzy siedzieli na jednym fotelu. To znaczy Paul na fotelu, a mama na kolanach Paula. Szalejesz mamo!
- Chciałam tylko powiedzieć, że wychodzę -oświadczyłam mamie
- Tylko nie wróć za późno -ostrzegł mnie żartobliwie Paul, posłałam mu leniwy uśmiech
- Masz telefon? -zapytała mama, na co w odpowiedzi pomachałam jej swoim IPhonem. Kiwnęłam głową i odwróciłam się w stronę wyjścia z pokoju, gdy stałam w progu mama zawołała:
-Ślicznie wyglądasz, myszko
-Ślicznie wyglądasz, myszko
- Mamo, no.. -zaczęłam jęczeć, ale się uśmiechnęłam na jej komplement
- Tak, ślicznie wyglądasz, MYSZKO -powiedział Harry i głupio się uśmiechnął. Jak dziecko, jak dziecko..
*Harry*
Nie mogłem się powstrzymać, musiałem powiedzieć, że ślicznie wygląda. Nawet jeśli starałem się obrócić w jakąś kąśliwą uwagę powiedziałem swoje zdanie. Te spodnie niesamowicie prezentowały jej nogi długie nogi, a tyłek wyglądał nieziemsko. Słyszałem jak zamyka drzwi wejściowe, wstałem i przeciągnąłem się.
- Idziesz gdzieś? -zapytał mnie Paul
- Ta- mruknąłem -nie będę patrzył jak dwójka starców migdali się do siebie. -rzuciłem z uśmiechem, zarzuciłem kurtkę na plecy i puściłem im oczko -nie roznieście domu.
Słyszałem ich śmiech kiedy zamykałem drzwi. Ruszyłem w stronę mojego domu.
*Isabella*
-Hej, Isabella -powiedziałam i podałam rękę chłopakowi, który właśnie przyszedł z Anderson do kawiarni.
- John, miło mi. Wiele o tobie słyszałem -powiedział i przyjaźnie się uśmiechnął. Brązowe, śmiejące się oczy, figlarny uśmiech, typowy przystojniak.

Posłałam uśmiech Anderson.
- Uwierz mi, ja też dużo o tobie słyszałam. To co zamawiamy?
- To ja pójdę -zaoferował się John -Co chcecie?
- Cappuccino karmelowe -odpowiedziałyśmy w tym samym momencie z Anderson, chłopak parsknął śmiechem i poszedł w stronę kasy.
-Co sądzisz? -zapytała mnie dziewczyna
- Miły, przystojny, uroczy -posłałam dziewczynie uśmiech. -Fajny, fajny, trzymaj go blisko siebie.
-Jak blisko? -zapytała zaczepnie
- Najbliżej jak się da. -rzuciłam jej uśmiech i założyłam włosy za ucho. -Jest taka sprawa... no wiesz.. Harry.. eh no.. Harry wziął.. no on..
-No on co? Powiedz to wreszcie -dziewczyna patrzyła na mnie wyczekująco -Izz, mów.
- Harry mnie pocałował! -powiedziałam podniesionym głosem.
- Jak to?! -powiedziała zaskoczona Anderson
-Co?! Co to znaczy, że Harry cię pocałował? -usłyszałam za sobą zdziwiony głos.

bardzo fajny :-)
OdpowiedzUsuńdziękuję:*
OdpowiedzUsuńMeega !! Czekam na nexta <3
OdpowiedzUsuńDziękuję:))
UsuńSuper, super, czekam na nexta <3
OdpowiedzUsuńdziękuję:* już niedługo!
OdpowiedzUsuń