wtorek, 15 kwietnia 2014

15

Pocałunek był namiętny, nie miałam wątpliwości, że Harry całował wiele dziewczyn przede mną. Ale kiedy tak stałam, otulona jego ciepłymi ramionami, pod bacznym wzrokiem innych ludzi ze szkoły, nie obchodziło mnie kogo wcześniej całował. Niewątpliwie miał w tym wprawę. Jak przeczytałam dawno temu w jakieś książce, pocałunek mężczyzny jest jak jego podpis. Harry Styles miał idealny podpis. Mruknął w moje usta, kiedy zaczęłam odwzajemniać pocałunek. Chłopak pewniej przywarł do mnie ustami, a jego ręce spoczęły na mojej talii by przysunąć mnie bliżej siebie. Natomiast moje dłonie spoczywały na jego klatce piersiowej.
- No co to, do cholery, ma być? -słyszałam irytujący głos Kate. Mój umysł odepchnął ją w głąb rzeczy niepotrzebnych. Skupiłam się na całowaniu chłopaka, który pachniał wyjątkowo dobrze. Powiedziałabym, że na tyle dobrze, bym nie mogła się skupić na niczym innym niż język Harrego, którym właśnie przejechał po mojej dolnej wardze prosząc o dostęp. Odmówiłam mu zbadania mojej jamy ustnej swoim, na pewno zdolnym, językiem.
Cholera, całkowicie zapomniałam o lekcji, która pewnie już trwała. Brawo Izzy, tylko ty myślisz o matmie, kiedy całujesz się z przystojnym chłopakiem.
Delikatnie zaczęłam się wiercić, a Harry zrozumiał moją małą aluzję. Skradł mi jeszcze dwa małe buziaki i pozwolił się odsunąć. Nie na taką odległość jaka by zadowalała nas oboje. Chłopak wyszczerzył się w uśmiechu, kiedy ja trąciłam czubkiem butem małego kamyczka. Nie do końca wiedziałam co mam zrobić, czy też co powiedzieć, a jego najwyraźniej to bawiło.
- Chodź, skarbie. -powiedział czule i wyciągnął w moją stronę rękę. Zawahałam się. Okej, może przed chwilą się całowaliśmy, ale trzymanie za ręce uważam dobre dla par. W sumie całowanie też. - Odprowadzę Cię do klasy.
Chwyciłam jego dłoń i cicho westchnęłam kiedy przeszliśmy przez miejsce, w którym wcześniej Kate stała. Przez miejsce, w którym Kate go pocałowała. Harry jakby czytając mi w myślach, delikatnie ścisnął moją dłoń i powiedział: liczysz się ty, kochanie.
Nie odpowiedziałam, bo i co miała bym odpowiedzieć? Ok? Spoko?
Harry stanął i spojrzał mi głęboko w oczy. Oczywiście musiał się pochylić.
- Tylko ty, rozumiesz? -zapytał
- Rozumiem -odpowiedziałam i delikatnie się uśmiechnęłam.

*Harry*

Wiedziałem, że może trochę przeraża ją ta zażyłość jaka wykształciła się po naszym pocałunku.
Wiedziałem, że jej się podobało, choć pewnie tego nie przyzna.
I wiedziałem, że jest spóźniona na matmę do White'a.
Szybko obmyśliłem w głowie jakiś plan jak uniknąć kłopotów dla Izzy i pociągnąłem ją w stronę sali, w której obecnie miałem mieć lekcję. Wszedłem do niej, jakbym nie był spóźniony przynajmniej jedną trzecią lekcji.
- O, Harry -powiedziała nauczycielka
- Dzień dobry, proszę Pani -powiedziałem grzecznie i uśmiechnąłem się szeroko.
- Spóźniłeś się -powiedziała marudnym głosem - A to kto? -wskazała na Izzy, która była schowana za moimi plecami. Nieświadomie pewnie, chyba, że sama specjalnie tak stanęła.
- To jest Isabella -przedstawiłem dziewczynę, a ta kulturalnie wyszła za mnie i uśmiechnęła się ciepło.
- Dzień dobry -powiedziała Izzy, wykazując swoje dobre wychowanie, którego nauczyła się pewnie od matki.
- O jeju! To twoja dziewczyna, Harry? Śliczna! -wykrzyknęła podekscytowana pani Moore, oczywiście przyciągając uwagę wszystkich uczniów z mojej klasy. - A właściwie to co tu robisz, Isabello? Jesteś młodsza, prawda?
- Tak, jest młodsza -powiedziałem. - Chciałem prosić o przysługę. Czy mogła by pani porwać na kilka minut pana White'a? -mrugnąłem do niej, wiedząc że bardzo podoba jej się nauczyciel Izzy. Pani Moore zarumieniła się, chrząknęła i zwróciła się do klasy.
- Zróbcie dwa pierwsze zadania ze 132, z książki -zadała reszcie i wyszliśmy z klasy.
Przez ten cały czas nie zdawałem sobie sprawy, że trzymam rękę Isabelli, jej jak widać to nie przeszkadzało. Co bardzo mnie cieszyło.
Moja nauczycielka od chemii zadawała Izzy wiele pytań, od wymarzonego zawodu po oceny i inne zainteresowania. Dziewczyna grzecznie na nie odpowiadała. Usłyszałem coś o medycynie i prawie, ale uznałem, że kiedyś porozmawiamy o przyszłości. To znaczy o naszej przyszłości.
- Harry, masz u mnie dług -powiedziała rozbawiona chemiczka
- Nie ma problemu - powiedziałem nonszalacko
Pani Moore zapukała do drzwi i następnie weszła przez nie, a my za nią. Klasa Izzy dziwnie zareagowała na nasz widok. Dziewczyny rzucały jej mordercze spojrzenia, a niektórzy chłopcy patrzyli tak na mnie. Siedząca samotnie z tyłu Anderson  pokazała mi uniesiony do góry kciuk i zaczęła się chichrać. Przewróciłem oczami i wsłuchałam się w rozmowę nauczycieli.
- To może mógłbyś mi to teraz pokazać? -zapytała pani Moore
- No dobrze -powiedział matematyk i spojrzał na mnie - Witaj Harry, przypilnujesz ich?
Spojrzałem na Izzy i rzuciłem okiem na jej klasę.
- Pewnie, będę miał na nich oko -mrugnąłem i przysunąłem Izzy bliżej siebie, gdy chciała iść na swoje miejsce.
- Przysługa -szepnęła pani Moore,  kiedy mnie mijała. Uśmiechnąłem się i spojrzałem na zamykające się drzwi za nauczycielami.
Izzy wypuściła z siebie powietrze, nawet nie wiedziałem, że je wstrzymywała. Ona też, stwierdziłem patrząc na jej minę.
Pociągnąłem ją w stronę wpatrzoną w nas Anderson, która siedziała na swoim miejscu z tyłu klasy. Chciałem posadzić Izzy na swoich kolanach, ale gdy zdała sobie sprawę z moich zamiarów szybko usiadła na krześle posyłając mi swój piękny uśmiech. Uśmiechnąłem się i usiadłem na ławce między dziewczynami.
- Co jest z wami? -zapytała podejrzliwie -Nie warczycie na siebie, posyłacie uśmiechy, nawet trzymaliście się za ręce. -przeniosła wzrok ze mnie na Izzy i po chwili znów wróciła do mnie. - O Mój Boże!
- Ciszej, co? -Izzy próbowała ostudzić entuzjazm Anderson. Na marne.
- O Mój Boże -powtórzyła Anderson - Wy się całowaliście! O Mój Boże, to dlatego się spóźniliście! Dłużej się nie dało, co? -gadała, a szczerze powiem, że zaczynało mnie to trochę irytować, bo kiedy spojrzałem na twarz Izzy pojawiła się mała zmarszczka pomiędzy brwiami. Zawsze się pojawiła, kiedy mocno się nad czymś zastanawiała. Pewnie myślała o naszym pocałunku. A co jeśli żałuje? A co jeśli chciałaby cofnąć czas i mnie odepchnąć?
- Okej, słuchajcie jesteś super słodcy jak się do siebie przymilacie, ale niektórym to zacznie przeszkadzać. -zaczęła Anderson - A mówiąc niektórym mam na myśli Kate, która się strasznie wkurzy jak się dowie, że jesteście razem.
- Chwila co? -zapytała Isabella - Nie jesteśmy razem.
- Jeszcze -szepnąłem nim zdążyłem się powstrzymać. Izzy rzuciła mi szybkie spojrzenie niedowierzania.
- Wracając do głównego tematu to: nadal nie mamy układu -powiedziała Anderson, spuszczając głowę.
- Jak nie? -zapytała Izzy -Mamy cały układ
-Co? -spytała nie dowierzając Anderson -Niby skąd?
- Wymyśliłam go kiedy nie chodziłam do szkoły. -powiedziała Izzy - Przyjdź do mnie z dziewczynami, dziś po 17, dobrze?
- Dobrze. -zgodziła się Anderson kiwając głową.

*Isabella*

Reszta lekcji upłynęła nam na luźnej rozmowie i jednej interwencji Harrego na zbyt duży hałas. Chłopak po lekcji odprowadził mnie pod następną klasę i czule po dzwonku pożegnał mnie buziakiem w policzek. A po skończonych lekcjach odwiózł mnie swoim samochodem pod mój dom. Chwilę żartowaliśmy sobie z porywczości Anderson,poruszyliśmy też kwestię o niej i Johnie, koledze, z którym byłyśmy w kawiarni. Harry sprytnie pokierował rozmową, by zeszła na właściwy tor. Zmieniając szybko temat zaprosiłam go do środka. Przyjął z uśmiechem propozycję i wyszedł z miejsca kierowcy. Obszedł samochód i otworzył mi drzwi, chwytając w pomocnym geście moją dłoń.
- Nie jestem kaleką -warknęłam
- Jestem tylko dżentelmenem - rzucił mi swój arogancki uśmiech i przytrzymał ciaśniej moją dłoń, kiedy próbowałam ją oswobodzić. Nic z tego. Nie chciał bym oddaliła się choćby na centymetr. Sama nie wiedziałam, czy chciałam być o ten centymetr dalej.

4 komentarze:

  1. To słodkie <3 awww ten pocałunek i Hazz jejku, oddajcie mi go xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakie słodziutkie aż mi się uśmiechać chce :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uśmiechanie się do monitora? przy czytaniu ff? norma:D! xx

      Usuń