Cicho zamknąłem za sobą drzwi, modląc się w duchu by nie zaskrzypiały. Wracając z pokoju Izzy miałem nadzieję znaleźć Paula w salonie. Niestety nie było go tam. Oczywiste jest to, że w tym momencie przebywa razem z mamą Izzy. Nie zbyt mnie to interesowało, nie pasowało mi też siedzenie tu samemu. Wyciągnąłem telefon i wybrałem odpowiedni numer.
- Harry? -odezwał się cichy, dziewczęcy głos
- Mogę wpaść? -zapytałem bez niepotrzebnej wymiany zdań. -Jest ktoś u ciebie?
- Jest.. -pewnie spojrzała na zegarek leżący przy łóżku - przed 23.
-I co? -rzuciłem zniecierpliwiony
-Dobra, przychodź -po tych słowach rozłączyłem się i chwyciłem kluczki od mojego samochodu z kuchennego blatu.
Podróż zajęła mi mniej niż 20minut, ale tylko dlatego, że przejechałem kilka razy na czerwonym świetle. Podjechałem pod dom, który w porównaniu z domem Izzy był całkowitą pomyłką. Zaparkowałem przy krawężniku i wysiadłem z auta. Ścieżka, która początkowo była pokryta drobnymi kamyczki obecnie nie miała tak dużo kamyków, a kępki trawy pojawiały się na każdym kroku. Kopnąłem po drodze kilka większych kamyków.
Kiedy dotarłem pod drzwi, łuszczące się od starej białej farby, zapukałem trzy razy i czekałem aż zostaną przede mną otwarte. Przy otwieraniu lekko skrzypnęły, a blask z zapalonych lamp padł w moją stronę, kontrastując z ciemną nocą.
Przede mną stała dziewczyna w różowym szlafroku przed kolano. Wszedłem do środka i od razu przycisnąłem dziewczynę do ściany. Jedną ręką przejechałem po wcięciu na jej talii, a drugą zatrzasnąłem drzwi.
Usta dziewczyny spoczęły na moich, a jej ręce były na mojej szyi.
- Tęskniłeś za mną? -zapytała z nadzieją
- Tak -skłamałem jej prosto w oczy.
Dziewczyna uśmiechnęła się bardzo uradowana. Pewnie zdawała sobie sprawę, że nie jest to prawda. Ale obeszło ją to. Przecież tu jestem, to się dla niej liczyło.
- Chodź do sypialni -powiedziała.
- Panie przodem -odparłem na co dziewczyna wzięła mnie za rękę i prowadziła do swojego pokoju, do którego drogę znałem już na pamięć.
Otworzyła drzwi i wpuściła mnie do środka. Położyłem recę na jej biodra i przyciągnąłem do siebie cofając się w stronę łóżka. Moje nogi wyczuły już materac łóżka, dlatego bardziej przyciągnąłem dziewczynę, która wpijała swoje usta w moje. Specjalnie upadłem na miękką powierzchnię, w wyniku czego dziewczyna znajdywała się na mnie. Nie przeszkadzało mi to.
Dziewczyna nie traciła czasu i zaczęła ściągać moją koszulkę. Wylądowała na podłodze, a za chwilę dołączyły do niej moje czarne spodnie. Zostałem w samych, granatowych bokserkach. Całując dziewczynę po szyi, rękami starałem się odwiązać sznurki szlafroka, które na złość musiały się spętlić.
- Spokojnie -powiedziała dziewczyna i starała się rozwiązać pęk sznurków.
- Dawno nie zamoczyłem -wymamrotałem niewyraźnie, dziewczyna prychnęła i w końcu zsunęła materiał ze swoich ramion.
Miała na sobie czarną, koronkową i mocno wyciętą bieliznę. Jeśli chciała zrobić na mnie wrażenie, to zdecydowanie jej się to udało. Kilkakrotnie przejechałem po niej wzrokiem, zatrzymując się na jej krągłościach.
- Chodź tu, Kate -powiedziałem, po czym znów zatraciliśmy się w namiętnym pocałunku..
*Isabella*
*Beep, beep, beep*
Irytujący dźwięk przeklętego urządzenia wybudza mnie ze snu o trzygłowym psie o twarzy kota. Moje dziwne, ale bardzo ciekawe sny zazwyczaj kończą się na kulminacyjnym momencie. A dlaczego? Bo to przeklęte urządzenie musi akurat w tym momencie zadzwonić. Machnęłam ręką, mając nadzieję, że zrzucę budzik z szafki. Eh, moje krótkie ręce ledwo dotykają jasnego mebla.
Westchnęłam i trudem zeszłam z łóżka. Przypominając sobie wczorajszy wieczór z Harrym, udałam się do łazienki na poranną toaletę. Po szybkim prysznicu, który był dla mnie wspaniałym rozpoczęciem dnia, zaczęłam przeglądać w szafie ubrania. W końcu zdecydowałam się na białą bluzkę z kołnierzykiem wysadzanym małymi brylancikami, bordowy, rozpinany sweter, czarne i opinające się na tyłku czarne rurki, a do tego bordowe vansy. Przejrzałam się w lustrze i uznałam, że wszystko idealnie do siebie pasuje.
Zebrałam potrzebne rzeczy do plecaka, po czym skierowałam się w stronę kuchni, gdzie miałam nadzieję spotkać mamę.
Usłyszałam śmiech i głos matki, prawdopodobnie skierowany do Paula. Myślę tak, bo raczej do nikogo innego nie mówi 'kochanie'. No, prócz mnie, ale to nie liczy się tak samo.
- Mogę wejść? -powiedziałam głośno, stojąc przed wejściem do kuchni - Nie całujecie się? Czy coś? -zachichotałam złośliwie
- Tak -odpowiedziała mama z wyraźnym rozbawieniem w głosie.
- Dzień dobry - przywitałam się z nimi, po czym podeszłam do lodówki i wyjęłam karton mleka. Pociągnęłam długi łyk z gwinta, za co zostałam zbesztana przez mamę wzrokiem.
- Podrzucisz mnie mamo? Czy dzwonić po Tommy'ego? -zapytałam z nadzieją na pierwsze pytanie. Nie żebym nie lubiła Tommy'ego, ale wolałam spędzić trochę czasu z mamą.
- Pewnie, córciu. Ale będziesz musiała chwilę poczekać, bo chcę się jeszcze przebrać. - powiedziała i oczywiście dodała -dobrze, myszko?
- Mamoo -jęknęłam, rozbawiający ją i Paula swoim zachowaniem - Nie mów tak.
- No już dobrze. Ja idę się przebrać, a ty zjedz coś w końcu. Wydaję mi się, że chudniesz mi w oczach -powiedziała i pociągnęła Paula za sobą. Chwila, miała się przebierać, a nie migdalić ze swoim chłopakiem. Przewróciłam oczyma, pomimo, że i tak tego nie zauważą.
Podeszłam kolejny raz do lodówki, otworzyłam jej prawą stronę, gdzie zazwyczaj trzymałyśmy nabiał. Stanęłam na palcach by dosięgnąć jogurt, zamknęłam lodówkę kopnięciem nogi, a następnie chwytając po drodze łyżeczkę usiadłam na wysokim krześle.
- Więc jakie masz palny na dziś? -zapytała mama, kiedy jechałyśmy w kierunku szkoły.
- Dziewczyny mają do mnie przyjść i mam je nauczyć ten układ, co ostatnio wymyślałam. -powiedziałam
- To wspaniale! -powiedziała uradowana mama. No tak, pewnie, że się cieszy. Po pierwsze jej córka będzie miała jakieś zajęcie. Po drugie spędzi czas z ludźmi. Po trzecie będzie mogła spotkać się z Paulem bez myśli, że siedzę samotnie w domu. - O, a może Anderson zostanie na noc, co?
- Jeny mamo, jak chcesz nocować u Paula to po prostu to zrób, jestem na tyle duża, że nie zrobię sobie żadnej krzywdy -powiedziałam zirytowana tym, że musi załatwiać mi zajęcia. No kurczę, mam prawie 17 lat i chyba nic się nie stanie jak zostanę na noc sama w domu. W dużym domu. Sama. Kurde. Chyba jednak zaproszę Anderson.
- Mam Ci zostawić jakieś pieniądze? - zapytała parkując przy krawężniku szkoły
- Możesz zostawić to zamówimy sobie coś do jedzenia -powiedziałam wychodząc już z samochodu
- To miłego dnia, kochanie. -uśmiechnęła się - W razie czego dzwoń, dobrze?
- Dobrze, hej -posłałam jej uśmiech i skierowałam się w stronę czekającej na mnie Anderson przy schodkach prowadzących do szkoły.
Wyglądała uroczo w zwiewnej i letnie sukience, mimo, że mieliśmy dopiero marzec. Uśmiechała się od ucha do ucha, widocznie miała świetny humor. O dziwo, jej entuzjastyczne podejście do dzisiejszego dnia przeszło na mnie i przywitałam ją z wielkim uśmiechem.
- Cześć, laskaa! -krzyknęła, zwracając na siebie uwagę innych uczniów.
- Hej -odpowiedziała równie wesoło, lecz dużo ciszej - Mam dla Ciebie mała propozycję.
- Jakaś impreza? - zaczęła gadać podekscytowana - Czy może twoja mama szuka pięknych modelek? -żartobliwie przerzuciła swoje włosy na lewe ramię. - Albo może chcesz mnie narysować?
- Nie, nie i OMG, ale wspaniały pomysł. -udałam ekscytację, po czym ściągnęłam swoją twarz, by nie wykazywała żadnych emocji i mruknęłam tylko -nadal nie.
-Dobra, to mów - powiedziała, ale zanim dała dojść mi do słowa, dorzuciła jeszcze - Nie rób takiej miny, błagam.
- Okej, okej. Możesz u mnie nocować? -zapytałam - Wiesz, mama chcę nocować u Paula, więc pomyślała, że możesz zostać u mnie po próbie.
- Czyli matka musi za ciebie myśleć, co? -rzuciła nieco chłodniejszym głosem - Sama na to nie wpadłaś?
- Nie. Żadna koleżanka nie nocowała u mnie wcześniej. - wzruszyłam ramionami i popatrzyłam na jej oniemiałą twarz.
- Serio? - zapytała nadal nie dowierzając.
- Nigdy z nikim się nie kolegowałam. Miałam mamę, Tommy'ego i pasję. Nie potrzebowałam nikogo więcej do szczęścia. -Wyjaśniłam
- OMG -powiedziała piszcząc - Mamy do nadrobienia 16 lat nocowanek, poważnie.
- Wpadaj kiedy chcesz, mama bardzo Cię polubiła - powiedziałam i posłałam uśmiech.
Uśmiech przygasł kiedy mój wzrok padł na chłopaka z burzą loków na głowie.
Harry, jak gdyby nigdy nic, stał oparty o swoją szafkę. Nic dziwnego, na pierwszy rzut oka.
Lecz kiedy chłopak przesunął się w bok, widziałam oklapnięte blond włosy Kate.
Stali bardzo blisko siebie, śmiali się i nie zbyt mi się to podobało.
_____________________________________
1:Wybaczcie, że dopiero teraz dodaję, ale mam egzaminy gimnazjalne i stresuję się nimi jak cholera.
2:Hej, czekam na Wasze opinię:)!
3:W razie pytań zapraszam na ask'a:)
Oj co ten Harry wyprawia :/
OdpowiedzUsuńNiszczy swoje szanse :c
UsuńAle Harry jest pojebany! Sam nie wie czego chce.. niech się kurde chłopak zdecyduje!
OdpowiedzUsuńBiedna Izzy :(
Świetne opowiadanie ^.^ czekam na następny rozdział i życzę weny :*
hahahah♥
Usuńdziękuję, dziękuję, dziękuję xx :)
Swietny. Nie stresuj sie, prosze :* Jak zawsze czekam na cd xd Pozdrawiam xx
OdpowiedzUsuńdziękuję:)
OdpowiedzUsuńna szczęście już po wszystkim, jutro angielski więc na luzie:)!
również pozdrawiam xx
Faaajny... Harry tylko troche sie zachował nie w porządku, ale cóż, od początku taki jest :/ No nic, pozdrawiam i weny życze :D xx
OdpowiedzUsuńChłopaka nie zrozumiesz:c
OdpowiedzUsuńDziękuję xx
♥
Harry idioto nie lubię cię ;/ jezuu odpuścił by sobie tą sukę..wcale nie dziwię się Izzy. Czekam na next xx
OdpowiedzUsuń