wtorek, 29 kwietnia 2014

19

Zostałyśmy same. Dziewczyny wyszły kilka minut temu, a my zajęłyśmy się sprzątaniem sali. Mam na myśli zbieranie butelek po wodzie czy umycie podłogi. Otworzyłam okno, by trochę się przewietrzyło, a następnie zeszłyśmy na dół zamówić coś do jedzenia. Nasz dylemat miedzy wybraniem serowej pizzy, a sajgonek od chińczyka przerwał mój dzwoniący telefon.
- Halo? -odezwałam się do słuchawki
- Cześć kochanie -powiedziała mama. Super, opiekuńcza mama już jest. Co jeszcze? - Co robicie?
- Zamawiamy jedzenia -powiedziałam
- Mam do ciebie prośbę -powiedziała - Pamiętasz jak mówiłam, że ma to być romantyczny wieczór we dwoje? -Boże, nie mówcie mi, że.. -Możesz zaprosić Harrego do nas?
- Co? -parsknęłam -Mamo, chyba żartujesz! Przecież nocuje u mnie Anderson!
- Wiem, ale przecież Georgina przyjaźni się z Harrym, jestem pewna, że nie będzie jej przeszkadzał. - powiedziała.
- Nie mam żadnego wyjścia? Nie może iść spać do jakiegoś kolegi czy coś? -na przykład do Kate? Jęknęłam w duchu.
- Kochanie, proszę. Kupię Ci nowe auto. -zaczęła mnie przekupywać. Co jest u niej normalne, gdy chce bym coś dla niej zrobiła. Anderson stała cicho chcąc jak najwięcej usłyszeć. Miała zadziorny uśmieszek na twarzy.
- Mamoo -jęknęłam - przecież mam już auto.
- To kupię Ci co zechcesz - powiedziała. Jasne mamo, bardziej mnie przekupuj a na pewno się zgodzę. Czujecie ten sarkazm?
- Nie chcę niczego - powiedziałam
- Po prostu do niego zadzwoń -powiedziała szeptem Anderson
To jakaś zmowa? Nie chcę z nim spędzać czasu. Nie rozumiem jego zachowania. I nie wiem czy chcę je zrozumieć.
Anderson wyrwała moją komórkę. Próbowałam jej ją odebrać, ale uniosła telefon do góry i rzuciła mi chłodne spojrzenie. Jezu, co ja jej takiego zrobiłam?
- Dobry wieczór, tu Anderson -powiedziała zadziwiająco miłym głosem. Chwila ze strony dziewczyny obok mnie sugerował, że mama namawia ją do zaproszenia do nas Harrego.
- Jestem pewna, że nie będzie nam przeszkadzał -powiedziała, a po chwili dodała - Nie ma sprawy, miłego wieczoru życzymy -podała mi telefon
- Kochanie, będzie dobrze -powiedziała mama
- Ta -mruknęłam
- Dobranoc Isabello -powiedziała i się rozłączyła.
Spojrzałam na Anderson, która była poirytowana moim zachowaniem. Co ja zrobiłam? Nie chciałam zaprosić Harrego na noc? No tak, to przecież wielkie przestępstwo.
- No co? -warknęłam w końcu. -Patrzysz na mnie jakbym zjadła ci ostatnie ciasteczko
- Po prostu zachowujesz się jak rozpieszczony bachor -odgryzła się
- Bo nie chce tu Harrego? -zapytałam
- Nie, bo nie zauważasz potrzeb własnej mamy! Do cholery, Izzy! Przecież powiedziała Ci, że chce spędzić romantyczny wieczór z Paulem! Romantyczny, no! Dlaczego jej to uniemożliwiasz? Nie chcesz, żeby była szczęśliwa? -Okej, nie spodziewałam się, że aż tak na mnie naskoczy. Ale jej słowa miały sens, który wcześniej do mnie nie dotarł. Miała rację, zachowałam się jak rozpieszczony bachor.
- Chcę żeby była szczęśliwa -powiedziałam pewnym głosem. Wybrałam szybko numer mamy, zanim za bardzo mogła się nacieszyć Paulem. Fuj, mogłam o tym nie myśleć.
- Mamo? -powiedziałam, kiedy odebrała - Przepraszam, ze zachowałam się jak rozpieszczona egoistka. Zaraz zadzwonię do Harrego.
- Och, kochanie -odparła czule -Nic się nie stało.
- No to baw się dobrze, mamusiu - po powiedzeniu sobie nawzajem dobrano, rozłączyłam się.
- Najpierw Harry czy pizza? -zapytała Anderson
Wzięłam głęboki wdech i przemyślałam na szybko wszystkie za i przeciw ściągnięcia tutaj Harrego. Jednak szczęście mamy przeważyło i wybrałam w końcu numer chłopaka.
Jeden sygnał, drugi sygnał, trzeci..

*Harry*

- Halo? - zapytałem ciężko oddychając
- Em, hej, tu Izzy -powiedziała nienaturalnym głosem. Izzy? Co może chcieć o takiej porze? Może coś się stało?
- Izz? Coś się stało? -zapytałem szybko
- Nie. - powiedziała - Chociaż czekaj, w sumie tak. -Westchnąłem
- Mów, księżniczko -pogoniłem ją
- Mama dziś nocuje u Paula. -Czyli Paul dziś zaliczy. Brawo stary! Dziewczyna mówiła dalej - Więc pomyślałam, że może chcesz nocować u mnie.
Jestem pewny, że się zarumieniła. Uwielbiałem kiedy czerwień wpływała na jej delikatną twarz, a ona spuszczała głowę w dół zażenowana rumieńcami.
Kiedy nie odpowiedziałem jej po chwili dodała - To znaczy, nie musisz spać tutaj, możesz spać gdzie indziej
- Nie, chętnie spędzę z tobą noc - powiedziałem i postarałem się, żeby w moim głosie wyczuwalny był uśmiech. Dziewczyny mruknęła coś w odpowiedzi 'już lecę' i przez chwilę miałem wrażenie, że chciała przytłumić jakiś dźwięk.
- Hej, Harry jesteś tam jeszcze? -zapytała już normalnym głosem
- Jestem, księżniczko - odparłem. Boże, uwielbiam dodawać jakieś zdrobnienia, które sprawiają jej te rumieńce.
- Anderson rzuciła pomysł, że mógłbyś podjechać po jakiś film i coś do żarcia -Anderson? Czyli nie będziemy sami. A szykowała się taka cudowna noc. -Zrobiłbyś to? Proszę?
- A dostanę za to buziaka -zapytałem z cichą nadzieją. Chwila, jaką cichą? Z wielką nadzieją!
- Emm, no dobra -powiedziała cicho
- A dwa? -próbowałem się targować
- Nie przeginaj -powiedziała
- Wiem, że byś mi nie odmówiła. A co więcej, z przyjemnością byś go odwzajemniła -odparłem pewny siebie. Możecie nazwać mnie zarozumiałym, ale wiem jak działam na kobiety.
- Wmawiaj sobie dalej, Styles -kłamie, czuję, że kłamie.
- Nie, to ty sobie wmawiaj. Wiem więcej niż Ci się wydaję. -Dziewczyna po drugiej stronie milczała, więc dodałem -Niedługo będę, księżniczko.
- Okej -powiedziała -Narazie
-Cześć Mała -rozłączyłem się i po pożegnaniu z chłopakami wyszedłem z domu Zayn'a.
Cały dzień spędziłem z chłopakami, no nie licząc kilku chwil z Kate, która staje się bardzo, ale to bardzo irytująca.
Podjechałem do wypożyczalni filmów i zapytałem ładną brunetkę o horrory, które nie będą kiczowate.
Podała mi kilka niezłych, oczywiście wnioskując po krótkim opisie i okładce, filmów i udaliśmy się do kasy.
Brunetka próbowała mnie poderwać, ale starałem się ignorować jej zalotne zaczepki.
- To może dasz mi swój numer, a obejrzymy kiedyś razem ten film, o którym Ci wcześniej wspomniałam. -powiedziała uśmiechnięta i oparła się biodrem o blat kasy.
- Wiesz co, chętnie go obejrzę ze swoją dziewczyną, ale dzięki za propozycję -oczywiście miałem na myśli Izzy, choć nie jesteśmy jeszcze parą. Uśmiechnąłem się i wyszedłem z wypożyczalni.
Co teraz miałem zrobić? A, Izzy mówiła coś o jakimś żarciu. Pomyślałem chwilę i stwierdziłem, że pizze lubią wszyscy, więc nie będzie problemu. Podjechałem pod najlepszą pizzerie w mieście i zamówiłem na wynos dużą serową.


*Isabella*

Wzięłyśmy z Anderson prysznic, osobno oczywiście i przebrałyśmy się w czyste ciuchy. Założyłam czarne legginsy i luźną, białą koszulkę z napisem 'Dance are my all life'. Siedziałyśmy na sofie w salonie i czekałyśmy głodne na Harrego. Włączyłam radio i zaczęłam sobie tańczyć. Anderson siedziała i patrzyła na moje wyczyny. W końcu nie wytrzymała i krzyknęła głośniej od radia
- Naucz mnie tego! Proszę Izzy! -właśnie pokazywałam jakiś stary ruch, lecz jej się spodobał. -Jest strasznie seksowny, naucz mnie proszę.
- Dobra, chodź - zaczęłam ją uczyć, kiedy dzwonek do drzwi nam przerwał. No cóż, nauczę ją przy Harrym. Oczywiście, że nie mam nic przeciwko pokazaniu mojego seksapilu przed chłopakiem. O mój Boże, czy ja serio o tym pomyślałam?
- No idź mu otwórz - powiedziała rozbawiona Anderson. Zrobiłam to co powiedziała.
Nakryłam ręką klamkę, pociągnęłam w dół i przyciągnęłam w swoją stronę drzwi. O framugę opierał się przystojny chłopak, o zielonych oczach i zajętych dwóch rękach.
- Hej, skarbie -powiedział czule
- H..hej Harry -no jasne, musiałam się jąkać? Eh - Daj, pomogę Ci - powiedziałam
- Świetnie sobie radzę -powiedział na co wywróciłam oczyma i przepuściłam go w drzwiach.
Harry szedł pierwszy, doskonale wiedząc co gdzie jest. Odłożył opakowanie pizzy na stół, zsuwając wcześniej kilka filmów z jego górnej części.
- Umieram z głodu -powiedziała Anderson
- To zacznij jeść - powiedział Harry rozbawiony - Muszę skoczyć zamknąć samochód. Chcesz iść ze mną, Izzy?
- Hm - spojrzałam na jedzenie, a potem na Harrego decydując w głowie o moich priorytetach w tym momencie - Chyba jednak wolę pizzę.
Chłopak pokręcił głową z uśmiechem na ustach i pocałował mnie szybko w policzek, a potem wyszedł.
Kiedy usłyszałyśmy charakterystyczny dźwięk zamykanych drzwi Anderson warknęła
- Jeny, ile może zająć przywiezienie żarcia -oderwała kawałek pizzy i zaczęła go jeść. Poszłam w jej ślady.

10 komentarzy:

  1. Mega fajny i mega śmieszny. Kocham twojego bloga <3

    OdpowiedzUsuń
  2. BOSKI, ale jestem nienasycona:D z niecierpliwością czekam na kolejny<3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ej ja chce next'a juz now kurde teraz noo! Tak sie wciągnelam a tu bum koniec ;c dawaj nexta kochanie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nominuje Cię do Liebster Blog Award.
    Szczegóły tutaj---> http://we-dont-want-to-be-like-them.blogspot.com/p/liebster-blog-award_5106.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Leżę na kafelkach i nie wstaję! xD Zaraz, no dobra, na dywanie! Rozwaliłaś mnie tym rozdziałem. Dziewczyno pisz szybko nexta. No weź, no. :D
    PS. Nominowałam ciebie do Liebster Award.
    http://zaczarowanahistoria123.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń