- Hej, już okej? -zapytał mnie Harry. Zrobił to tak czule, że zastanawiałam się czy to na pewno on.
- Tak -pociągnęłam nosem -już okej. Za..Zaraz wrócę, dobrze?
- Mam iść z tobą? -zapytała mnie Anderson
- Nie, muszę to zrobić sama -odpowiedziałam jej wstając z podłogi.
Anderson też wstała, przytuliła mnie i szepnęła na ucho -jesteś strasznie dzielna, mała.
Wyszłam z pomieszczenia i zmierzałam w stronę pokoju znajdującego się na końcu tego piętra.
Kiedy stanęłam przed drzwiami przeszedł mnie dreszcz. Okej, kiedyś muszę tam wejść.
W każdym nowym domu jest taki pokój, w którym trzymamy rzeczy Melanii. Ubrania, zdjęcie, pamiątki. To taki pokój wspomnień. Nie wchodzę do niego odkąd..odkąd ją zabił. Zawsze gdy o tym myślę gniew buduję się w moim ciele. Nie rozumiem jak mógł to zrobić. Zabił własną córkę! Człowieka, którego sam stworzył. O czym myślał, kiedy wbijał jej nóż w serce? Albo, czy dręczą go koszmary z tamtego dnia? Czy gdybym była w domu z matką, nas też by zabił? Co nim kierowało? Czy żałuje? Tyle pytań, a tak mało odpowiedzi.
Weszłam do pokoju Melanii, który nie zmienił swojego stylu, umeblowania czy nawet koloru ścian. A może to zwykły przypadek, że ściany są niebieskie? Tak jak w Hollywood? A może one były zielone? Nie wiem, nie mogę sobie przypomnieć. Tak bardzo chciałam sobie przypomnieć czemu wyszłyśmy z mamą do centrum. Ale nigdy nie mogłam, teraz też nie potrafię. Ta bezradność jest okropna.
Biały zegar, którego wskazówki się zatrzymały na porze obiadowej, wisi po prawej stronie pokoju. Na przeciwko stoi wielka szafa, z której zawsze wysypywały się ciuchy. Melania i tak zawsze powtarzała 'Nie mam w co się ubrać'. Kolejne łzy spłynęły ciurkiem po mojej twarzy. Na półce, koło wielkiego łóżka z baldachimem stojącego pod lewą stroną pokoju, stoją nasze fotografie z dzieciństwa. Wyjazd do Paryża i oczywiście wycieczka do Disneylandu. Stocznia narciarska w Alpach, plaża w Loret De Mar. Byliśmy szczęśliwi, byliśmy rodziną.
Chwyciłam zdjęcie z półki, na którym obie z Melanią jesteśmy uśmiechnięte, bo wymalowane farbami na twarzach. To był chyba jakiś festyn. Zanim kolejna łza zdążyła wsiąknąć w koszulę starłam ją wierzchem dłoni. Zgarnęłam jeszcze zdjęcie z Disneylandu i wyszłam z pokoju.
Ruszyłam w stronę swojego pokoju, postanowiłam znaleźć cały album. Nie chciałam być już tą 'tajemniczą i bogatą dziewczyną'. Chciałam by inni zobaczyli, że mam coś więcej do zaoferowania niż pieniądze matki.
Wchodząc do pokoju, w którym zostali moi znajomi. A może nawet przyjaciele? Usłyszałam ściszone głosy
- Nie wiem co bym zrobiła na jej miejscu -powiedziała smutnym głosem Anderson -To straszne, Izz jest taka dzielna.
- Taa -burknął Harry - też nie wiem co bym zrobił. Powinienem być dla niej milszy? -zapytał
- Nie -odpowiedziałam wchodząc z zajętymi rękami, drzwi domknęłam prawą nogą. Delikatnie straciłam równowagę, ale wszystko wróciło do normy kiedy ręce Anderson przytrzymały moje łydki. -Nie chcę żadnej litości. -zwróciłam się do Harrego.
- Co tam masz? -zapytał Zayn opierając się o lustro. O człowieku, jak tylko mi je ubrudzisz dostaniesz szmatę i płyn do mycia luster.
- Zdjęcia, chciałam wam pokazać kilka zdjęć -usiadłam między Zaynem a Anderson. Podałam ramkę z Disneylandu Harremu, a z umalowanymi buziami Zaynowi. Anderson przybliżyła się do mnie, wskazała na album swoją brodą. Otworzyłam pierwszą stronę, gdzie było zdjęcie całej naszej rodziny. Ja, Melania i rodzice.
- Jesteś pewna, że chcesz to oglądać? -zapytała dziewczyna -Lub że my to możemy obejrzeć?
- Tak, jestem pewna. -powiedziałam
- Słodka byłaś -stwierdził Zayn
- Była? -zapytał Harry, puścił mi oczko i uśmiechnął się głupkowato zadowolony ze swojego pytania.
Chłopcy przysunęli się bliżej i razem oglądaliśmy zdjęcia z albumu. Opowiadałam im różne historie związane z poszczególnymi zdjęciami. Wiele wspólnych wyjazdów, wspomnień. Byliśmy szczęśliwi. Właśnie, dobre słowo. Byliśmy.
- Widzę, że dużo podróżowałaś -stwierdził Zayn po czym dla zasady szturchnął Harrego
- Tak, rodzice uwielbiali to robić. Tak się poznali. - powiedziałam -Chyba we Włoszech, albo w Rzymie? Nie pamiętam już.
- Hej -powiedział czule Harry -to już nie ma znaczenia.
Wszyscy spojrzeli po sobie i przełknęli ślinę.
- Okej -odparłam i kiwnęłam głową. - Dobra, widzę, że chcecie o coś zapytać. Więc pytajcie
- Gdzie on jest? -Harry
- Jak się czuję twoja mama? -Zayn
- Jak sobie z tym radzisz? -Anderson
- Często płaczesz? -Harry
- Masz jakieś wieści od ojca? -Anderson
- Boisz się? -Harry
Pytania były różne, starałam się na wszystkie odpowiadać. Oczywiście na niektóre nie znałam odpowiedzi. Mama nie rozmawia ze mną na ten temat, więc nie wiem jak się z tym czuje. Nie wiem też co z ojcem, którego nie widziałam od 9, a może 10 lat.
- Czy tęsknisz za tamtymi czasami? -Zayn
- Oczywiście idioto, że tęskni -powiedział zirytowany Harry
Zaśmiałam się głośno. Spojrzeli na mnie dziwnym wzrokiem. Coś pomiędzy 'Izzy jest psychiczna' a 'Izzy dużo prszeszła'. Kiedy umilkłam nastała ta cisza, której nikt nie ma potrzeby przerywać. To jest ten dobry rodzaj ciszy, gdzie każdy ma czas na swoje przemyślenia. Jakby zachowywała się Melania, gdyby to ja była na jej miejscu. Czy nadal byłaby zamknięta w sobie? Czy dopuszczała by do siebie ludzi?
Zatrzasnęłam album nie kończąc oglądania zdjęć, odepchnęłam go od siebie i położyłam się na twardej podłodze. To niesprawiedliwe.
*Harry*
Kiedy Izzy leżała na plecach, twarzą skierowaną ku górze, ze zgiętymi kolanami i płaskim brzuchem stwierdziłem, że jest najpiękniejszą dziewczyną jaką widziałem. Dziewczyną, która tak dużo przeszła. Dziewczyną, która się nie poddała. Dziewczyną, która jest dzielna i silna. Dziewczyną, która pokonuje wszelkie przeszkody. Dziewczyną, która kiedyś będzie moją dziewczyną. A jedyne co robię w tym kierunku to krzywdzenie jej i wkurzanie do granic możliwości. Świetnie Harry, jeszcze chwila i ci wejdzie do łóżka...
Nie wiem jak sprawić, by była moja. Nie wiem jak sprawić, by odwzajemniła moje uczucia.
Po kilku minutach ciszy, jaka zapanowała wokół nas, usłyszałem ciche i naprawdę urocze bełkotanie zaspanej Izzy, która właśnie leżała na prawym boku. Twarzą do mnie. Usta były delikatnie rozchylone, a oczy zamknięte. Usnęła.
- Izzy zasnęła -powiedziałem najciszej jak potrafiłem. Podniosłem się, by zabrać ją do jej łóżka. Anderson mnie powstrzymała.
-Czekaj, zrobię jej zdjęcie -przewróciłem oczami -tylko jedno no.
-Okej, ale bez lampy, bez dźwięku, a później wysyłasz mi kopię. -powiedziałem równie cicho
Anderson kiwnęła głową i wyjęła telefon, zrobiła szybko zdjęcie i pokazała mi na ekranie jak wyszła Izzy. Uśmiechnąłem się lekko i wziąłem dziewczynę na ręce. Anderson odtworzyła mi drzwi i poszła ze mną, by pomóc z drzwiami od Izzy pokoju. Potem zostawiła mnie z Isabellą.
Położyłem delikatnie dziewczynę na łóżku, ściągnąłem buty, a następnie przykryłem pościelą. Usiadłem obok niej i wpatrywałem się w jej piękną twarz. Kosmyk jej długich blond włosów znajdował się centralnie nad jej lewym okiem. Założyłem niesforny kosmyk za jej ucho.
Dziewczyna lekko otworzyła oczy i spojrzała na mnie rozanielonym wzrokiem.
-Harry -powiedziała cichym, zachrypniętym głosem.















