*Isabella*
Dzisiejszego ranka wyjątkowo późno wstałam, ledwo zdążyłam na drugą lekcję. Pan White nie był zachwycony moim głośnym wtargnięciem do klasy. Teczka wysunęła mi się z torby rozsypując kartki wokół mnie. Większość prac, jak nie wszystkie, walały się po klasie.
- Kurwa -powiedziałam zezłoszczona, zamknęłam oczy i w myślach policzyłam do 10. Otworzyłam oczy i spostrzegłam, że wszystkie oczy są na mnie skupione. Super, wprost uwielbiam być w centrum zainteresowania.
- Przepraszam, już to zbieram -zrobiłam minę szczeniaczka w stronę Anderson, która właśnie się podnosiła z krzesła, by mi pomóc. Odwróciłam się do pana White'a i rzuciłam mu lekki uśmiech.
- Pokaż mi to, dziecko -powiedział nauczyciel i praktycznie wyrwał mi prace z rąk, które już zdążyłam podnieść.
- Prawda, że jest genialna? -usłyszałam głos Harrego za sobą. Zaraz, Harrego? Co Harry tu robi?
- tak, tak, świetna -potwierdził nauczyciel przeglądając prace, które wręczyła mu Anderson. Spojrzałam na nią jak na zdrajce. Nauczyciel spojrzał na Harrego i uświadomił sobie, że on nie chodzi z nami do klasy -A co ty tu robisz, młody człowieku? -zapytał Harrego
- Hej, Izzy, co chciałaś tym przekazać? -zapytał mnie pan White, zanim Harry zdążył chociażby zaczerpnąć powietrza. - A ty się tłumacz.
- Przysłała mnie pani Moore -powiedział Styles, chwilę umilkł ciekawy reakcji pana White'a -ma problemy z ksero, coś tam się zepsuło i nie daje biedna rady. mam przypilnować klasy
- Dobrze, zaraz wracam -powiedział do nas nauczyciel -bądźcie cicho.
Wyszedł, a ja spojrzałam na Harrego, nie wiedząc co mam o tym myśleć. "mają romans'' powiedział bezgłośnie, poruszając miękkimi ustami. Nauczyciel wszedł do klasy
- Kogo ja chcę oszukać -powiedział roztargniony pan White -po prostu nie roznieście klasy -teraz już wyszedł na dobre, a Harry rozgościł się w jego fotelu.
- A więc panno Soul -zwrócił się oficjalnie Styles do mnie, kilka osób przyglądało nam się. Niektórzy starali się to ukryć, a inni wprost przeciwnie. Stałam jakieś 2metry od biurka. Kiedy siedział tam pan White uważałam tę odległość za odpowiednią, lecz kiedy teraz siedzi tam Harry, odległość wydaje się być moim wrogiem. Harry myśli to samo, bo każe mi się przesunąć bliżej. Kiedy już stoję wystarczająco blisko moim zdaniem. Jego ręka ląduje na moim biodrze i przyciąga mnie do siebie. -Dziś wieczorem, u nas, kolacja?
- Mama niczego mi nie wspominała -mówię szybko, robiąc malutki krok do tyłu.
*Harry*
- Bo o niczym nie wie, Paul tez nie -tłumacze jej. Jestem bardzo wdzięczny Paulowi za wszystko, wiec postanowiłem zrobić dla niego coś miłego. Liczę, że wypadnę przez to dobrze w oczach Emily. Oraz Isabelli, na czym oczywiście bardziej mi zależy. Dziewczyna chwilę się zamyśliła, po czym kiwnęła głową.
- Taka randka niespodzianka? -pyta, kołysząc się na piętach uśmiechając się słodko. Zaraz, co ja pomyślałem? Słodko? Nie, ja nie używam takich określeń do dziewczyn. Ostra, seksowna, niezła owszem, ale słodka? W życiu.
- Harry? -dziewczyna mi macha ręką przed twarzą próbując przywrócić mnie do rozmowy. -To co planujesz? Masz już jakiś plan?
- Tak, tak, mam -powiedziałem - i jest super, mała.
*Isabella*
Po skończonych lekcjach udałam się na trening, wchodząc do sali zobaczyłam na trybunach Harrego, który gdy mnie zauważył uśmiechnął się i pomachał. Kate niestety, a może stety to zobaczyła. Szybkim krokiem podeszła do mnie. Jej mina była obojętna, lecz stawiam, że jest po prostu zła za wczoraj.
- Isabella, oblałaś test. -powiedziała Kate. -Nie jesteś opiekuńcza względem innych dziewczyn z drużyny - kontynuowała -Wcale nie potrzebowałam noclegu, sprawdzałam cie. A ty -podniosła głowę do góry, pokazała uniesiony kciuk do góry w stronę Harrego -oblałaś.
-Co? -pytam zdezorientowana - O co chodzi?
- oblałaś -powiedziała Kate -nie będziesz cheerleaderką. Przeliterować Ci? Ob-la-łaś.
Kate roześmiała się mi się prosto w twarz.Anderson podeszła do niej wyraźnie wkurzona.
-Ty sylabujesz-powiedziałam siląc się na spokój
-Ty sylabujesz-powiedziałam siląc się na spokój
-Co ty, do cholery, robisz? -Anderson zapytała Kate, która przybiła sobie piątkę z jakąś blondynką. -Kate, mówię do Ciebie! Nie damy rady bez niej! Przecież doskonale o tym wiesz.
- No i co z tego? -odzywa się Kate -Po ostatniej nocy Harrego mi nie odbierze, a od teraz nie jest drużynie.
Po ostatniej nocy? Spoglądam na Harrego, który doskonale wszystko słyszy. Kiedy nasze spojrzenia się spotykają, on spuszcza głowę w dół. Przespał się z nią. To było do przewidzenia, ale nadal czuję w środku pustkę. Może zabrzmi to niedorzecznie, ale zraniło mnie to. Kate zauważa moją konstelację.
-Och, chyba nie chcesz powiedzieć, że Harry ci się podoba? -zapytała złośliwie Kate -Oj, nie popłacz się tylko.
- Brawo Kate -powiedziała sarkastycznie Anderson -Tylko zacząć bić brawo. Czy ty czasami myślisz? Nie znajdziesz dziewczyny, która tańczy jak Izzy. Mam nadzieję, że zabawa się opłaciła, bo tracisz przez to i mnie. Powodzenia na mistrzostwach.
Anderson chwyciła mnie za rękę i wyprowadziła mnie z sali.
*Harry*
-Co to do cholery miało być? -zszedłem z trybun w stronę Kate, która się dumnie uśmiechała -Jesteś z siebie dumna? -Przesadziła, ona po prostu przesadziła. Nie zna sytuacji Izzy, a potraktowała ją jak jakąś szmatę.
-Tak, misiaczku -powiedziała uśmiechając się zalotnie. - Dziś wieczorem u mnie?
-Jak mogłaś jej powiedzieć o wczorajszym wieczorze?! -praktycznie krzyczę na nią, uśmiech schodzi jej z twarzy. -Jak? Zniszczyłaś mi wszystko! Zniszczyłaś sobie drużynę! Warto było?
Kate wygląda jakby miała się zaraz rozpłakać. Nie wiem czy poruszyło ją to co zrobiła, czy to, że uniosłem głos.
- Tak, było -powiedziała szczerze, po czym szybkim ruchem przyciągnęła mnie do siebie w niespodziewanym pocałunku. Drzwi się otworzyły, a w nich stanęła Izzy, a zaraz obok niej przecisnęła się Anderson. Oczy Izzy zrobiły się odrobinę większe, pewnie nigdy by nie przypuszczała zastać nas w takiej pozycji. Anderson podeszła do trybun i wzięła swoją i Izzy torbę. Isabella rzuciła w moją stronę smutne spojrzenie, lecz za chwile go odwróciła.
Zawiodłem ją, tak bardzo to schrzaniłem.
Zawiodłem ją, tak bardzo to schrzaniłem.
*Isabella*
-Daj mi te kluczyki, ledwo chodzisz. -powiedziała Anderson, po czym delikatnie mnie przytuliła. -Gdzie mieszkasz?
Kiedy przez chwilę się nie odzywałam zaniepokojona Anderson poruszyła moim ramieniem. -Całowali się, widziałaś, prawda? Nie wymyśliłam sobie tego, prawda?
- Tak -westchnęła -całowali. Czy to ważne? -zapytała
- Nie, oczywiście, że nie -skłamałam, dobrze wiedziałam, że Anderson też to wie, ale nie skomentowała tego w żaden sposób. Podałam dziewczynie adres i ruszyłyśmy do mojego domu.
Kiedy wiatr rozwiewał moje włosy starałam się nie myśleć o Harry, ani o drużynie. Kto robi takie testy? Kate przesadziła na każdy możliwy sposób.
*Anderson*
Byłam zła na Kate, za co zrobiła, lecz jeszcze bardziej byłam zła na Harrego, który gdy tylko nadarzy się jakaś okazja zalicza przypadkową laskę. Widzę jak patrzy na Izzy, widzę jak się męczy i widzę, że nie chce się przyznać do swoich uczuć. Znam go za dobrze.
Isabelle właśnie pociąga nosem i patrzy na mnie tym wzrokiem mówiącym 'nienawidzę życia'
Kate to straszna świnia. Niszczy ambijcie i zatrzymuje rozwój taneczny Izzy, by odegrać się za Harrego. Izzy zupełnie nieświadoma myśli, ze chodzi tylko i wyłącznie o ten głupi test cheerleaderski.
- Hej Izzy, chodź potańczymy! -mówię, mając nadzieję, że zobaczę i podchwycę parę kroków od dziewczyny.
-Nie, nie chcę tańczyć -mówi i znów pociąga nosem
- No chodź, zrobimy coś mega! -próbuję ją namówić. Nie chcę by kolejny talent przepadł przez ślepotę Kate. Boże! Wiem, jestem genialna! Musimy to zrobić
- Izzy, jestem genialna! -krzyczę zadowolona! -słyszysz? genialna! Zniszczymy sukę! Zniszczymy Kate!

Next
OdpowiedzUsuńjest już:))!
UsuńMEGA !!! Czekam na nexta ! <3
OdpowiedzUsuńDziękuję, już jest:)!
Usuń